poniedziałek, 11 czerwca 2012

3. List - czy to pożegnanie?


Nastał czerwiec. Pewnego ranka pani Weasley zawołała do Ginny:
- Kochanie, zejdź na śniadanie.
- Nie chcę jeść. - Proszę cię, musisz coś zjeść. Od kilku dni prawie nic nie jadłaś. - Nie chcę jeść. Nie jestem głodna.
- Zejdź natychmiast. Nie chcę do ciebie krzyczeć. Sowa do ciebie przyleciała. I to nie jedna.
- „Sowa. Znowu Prorok. I tak nie będzie nic nowego” – pomyślała Ginny. Nie zwróciła jednak uwagi na to, że mama powiedziała : „i to nie jedna.” Westchnęła, a potem, już na głos powiedziała:
- Dobrze, już schodzę.
Kiedy zeszła do kuchni zobaczyła, że na stole obok szarej płomykówki z Prorokiem siedzi piękna, biała sowa śnieżna.
- Hedwiga? Co ty tu robisz? – Stanęła na progu. - O Boże! Mamo! To chyba list od Harry’ego! – krzyknęła po chwili, patrząc na pergamin przywiązany do nóżki sowy. Przysunęła się bliżej i drżącymi rękami odwiązała list. Hedwiga dziobnęła ją lekko w palec i odleciała na patyk, na którym siedział już stary puchacz rodziny – Errol. Następnie podeszła do drugiej sowy, od której odebrała kolejny numer Proroka, a kiedy włożyła do woreczka odliczone monety, sowa odleciała. Pani Weasley podeszła do córki i wyjęła z jej rąk gazetę. Ginny w tym czasie usiadła przy stole wpatrzona w list od Harry’ego. Tyle miesięcy czekała na jakiekolwiek wiadomości, słowa od niego, a teraz boi się go otworzyć. Znowu stanęły jej łzy w oczach.
Jej matka przez ten czas otworzyła gazetę i krzyknęła:
- Wrócili! Ginny, oni wrócili i są w Londynie. Patrz! – Wyciągnęła gazetę w stronę córki. – Na Merlina! Sam-Wiesz-Kto niestety też. – I zaczęła czytać.

„Jak poinformował nasz tajny korespondent, do Londynu przybył Harry Potter z przyjaciółmi, oraz Ten-Którego-Imienia-Nie-Można-Wymawiać wraz ze swoimi zwolennikami, znanymi raczej jako Śmierciożercy. Nachodzą nas przypuszczenia, że niedługo może dojść do ich spotkania. O jakichkolwiek wydarzeniach będziemy państwa informować na bieżąco...”

Ginny kiwnęła tylko głową, bo otworzyła w końcu list i zaczęła czytać.

Kochana Ginny,
Wybacz, że do Ciebie dotąd nic nie pisałem. Nie miałem odwagi napisać Ci co czuję, ale teraz, kiedy piszę ten list, nie wiem, co będzie jutro. Nie chciałem, żeby ktoś się dowiedział gdzie jestem. Wróciliśmy do Londynu. Nie mogę do Ciebie przyjechać, dlatego wysyłam Ci Hedwigę. Błagam Cię, jeśli mnie kochasz, nie przychodź i nie mieszaj się do tej walki. Wystarczy, że Ron z Hermioną są ze mną. Powinienem być sam. Nie próbuj mnie odwieźć od tego, bo to wszystko musi się skończyć teraz. Voldemort pragnie tylko mnie. Dlatego proszę jeszcze raz: nie przychodź. Nie chcę żebyś na to patrzyła, a i ja nie chcę widzieć jak przez mnie ginie kolejna osoba, której nie mogę pomóc, a którą kocham. Proszę Cię także, żebyś zaopiekowała się Hedwigą. Jest do mnie bardzo przywiązana, ale nie mogę pozwolić żeby i jej coś się stało. Wiem, że mogę tego nie przeżyć, dlatego proszę: nie zapomnij o mnie. I nie odpowiadaj na ten list.
KOCHAM CIĘ!
                                                                             Harry.

11 komentarzy:

  1. Świetny pomysł. Podziwiam Cię za brak błędów ortograficznych!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to fajnie że zostawiłaś hedwigę nie chciałam żeby umarła :(

    OdpowiedzUsuń
  3. tak w sumie to mi się podoba tylko mam jedno ale: nie trzymasz się dokładnie szczegółów które były w książce al poza tym to jest świetne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież Jogi(autorka tego bloga) napisała, że zaczęła pisać bloga jeszcze przed wydaniem 7 ostatniej części "Harry'ego Pottera" i że bohaterowie którzy zginęli w książce na blogu żyją. Więc w takim razie nie można się chyba dziwić, że Jogi nie trzyma się szczegółów, prawda? ;-)
      Pozdrawiam i życzę miłego dnia :)
      Szysza^^\Em.

      Usuń
  4. Geniusz !!! co prawda ginny i harry nie są aż tak delikatki, ale nie bierz tego pod uwagę, bo żeby pisać tak długie rozdziały i takim stylem to trzeba być szczególnie obdarowaną talentem przez Boga. Pozdrawiam i życzę sukcesów. Radzę ci te wszystkie rozdziały przenieść na papier i wydać książkę. To co na papierze zostanie na wieki. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. BOŻE! TO JEST LEPSZE NIŻ KSIĄŻKA! :D naprawde świene

    OdpowiedzUsuń
  6. Całkiem niezłe, ale szału nie ma, prawda jest taka, że tylko list od Harrego jakoś mnie zaciekawił

    OdpowiedzUsuń
  7. Troche krotkie te rozdzialy no i Hedwiga.... lece czytac dalej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tyle czasu kobita czekała a ten z takimi tekstami wylatuje... No błagam...

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie że orzywiłaś Hedwigę ale wiem zaczełaś pisać przed wydaniem 7 cz super

    OdpowiedzUsuń