niedziela, 24 czerwca 2012

147. Pamiętnik Lily Potter


Pamiętnik? Moja mama pisała pamiętnik? 
Harry przewrócił kartkę i zaczął czytać.
  
30 stycznia 1977. Moje urodziny

Dziś skończyłam 17 lat. Jakie to dziwne uczucie – jestem pełnoletnia! Oczywiście w świecie czarodziejów, ale to przecież jest także mój świat i moja przyszłość!
Od dziewczyn dostałam naprawdę fajne kosmetyki „Tylko dla czarownic” i książkę „Jak oczarować swojego faceta i zatrzymać go przy sobie”. Nie wiem kogo miały na myśli, bo przecież nie mam nawet chłopaka. Ale cóż... Może przyda się na przyszłość.  
Ale najgorsze było jeszcze przede mną. Potter i jego banda idiotów wyczarowali ptaki, które, gdy tylko pojawiłam się w pokoju wspólnym otoczyły mnie i zaczęły się wydzierać, wyśpiewując „Sto lat!” Kiedy próbowałam je usunąć, albo chociaż uciszyć, wybuchały niczym fajerwerki, układając się w napis „Wszystkiego najlepszego Lily! ” tuż nad moją głową.
Myślałam, że przeklnę Dorcas i Mary, gdy zaczęły się śmiać i uznały, że to niezły prezent od Pottera, który wychodząc za mną wykrzyknął: „Wszystko zniknie, gdy tylko się ze mną umówisz, Evans”. Wyciągnęłam różdżkę, by rzucić w niego jakąś klątwą, ale Alice mnie powstrzymała, twierdząc, że szkoda na to czasu.
Po drodze wpadłam na McGonagall. Uwolniła mnie od tych przeklętych ptaków i ukarała Huncwotów utratą punktów – dzięki chłopaki!
Pod Wielką Salą napatoczył się Severus. 
Myślałam, że się odczepi po tym wszystkim, co mu powiedziałam ostatnio. Odkąd zaczął zadawać się ze śmierciożercami, cała nasza przyjaźń legła w gruzach. Dla niego liczy się tylko czarna magia i możliwość dołączenia do Sam-Wiesz-Kogo. 
Mimo tego wszystkiego, wcisnął mi w rękę jakąś paczuszkę, wymamrotał „Wszystkiego najlepszego” i uciekł do stołu Ślizgonów. 
Chwilę potem usłyszałam gwizdy od strony Gryfonów i dostrzegłam wściekłego Pottera stojącego z wyciągniętą różdżką...

Harry oderwał wzrok od tekstu i zamyślił się, wspominając własne siedemnaste urodziny. On myślał wtedy o tym jak uniknąć złapania przez śmierciożerców i Voldemorta, jednocześnie szukając horkruksów, a ona... martwiła się tylko tym, co spsocą Huncwoci. Zazdrościł jej tego. Jeszcze nie wiedziała, że w przyszłości będzie musiała stawić czoło Voldemortowi i zginie, ochraniając własnego syna.
Z tego co zrozumiał nie była jeszcze z Jamesem... A Snape... wciąż się koło niej kręcił.
Snape... Ten sam, który w ostatecznej rozgrywce stanął w jego obronie, sprzeciwiając się Voldemortowi.
Wzdrygnął się na wspomnienie tamtych wydarzeń i przekartkował pamiętnik do przodu, by o tym nie myśleć. Zauważył, że nie opisywała każdego dnia, tylko te chwile, które dla niej były ważne. Nie chciał za bardzo wnikać w uczucia własnej matki, choć bardzo był ciekaw jak to wszystko się zmieniło i w końcu ona i James zostali parą.
On sam zaczął czytać, tylko te wpisy, które dla niego wydały się ważne. Na inne przyjdzie czas kiedy indziej.

15 kwietnia 1977

Tydzień temu dotarły do nas informacje o kolejnych atakach śmierciożerców. Zginęło wielu mugoli i czarodziejów, którzy próbowali ich ochraniać. 
Black i Potter od kilku dni są jacyś spokojni i cisi. Myślałam, że to cisza przed burzą, jaką zamierzają rozpętać, ale wieczorem, podczas wspólnego patrolowania korytarzy, dowiedziałam się od Remusa Lupina, że w większości ataków brała udział kuzynka Blacka, Bellatriks, a Potter... stracił wtedy rodziców. Remus twierdzi, że Potterowie starali się ochronić sąsiadów. Niestety dwa zaklęcia zabijające trafiły w nich.
Współczuję im obu.
Jeśli chodzi o Syriusza to... rodziny się nie wybiera, wystarczy wspomnieć Petunię, ale rodzice...
Przepłakałam pół nocy, myśląc o swoich... Co bym bez nich zrobiła? A James od teraz musi radzić sobie sam. Dobrze, że ma wiernych przyjaciół.
Wczoraj dostał pozwolenie na powrót do domu, na pogrzeb rodziców.

Podobno obaj po szkole zamierzają przyłączyć się do Dumbledore’a i walczyć. 
Tak jak ja.

20 czerwca 1977

Uff! Koniec egzaminów! Za kilka dni wracam do domu i wreszcie zobaczę rodziców. Tak się za nimi stęskniłam! 
Po tym wszystkim co usłyszałam, cieszę się, że nic im nie jest.

Harry ponownie oderwał wzrok od tekstu. 
Dziadkowie... Przypomniał sobie, jak wieki temu zobaczył ich wszystkich w Zwierciadle Ain Eingarp, stojących za jego rodzicami. Nikt mu nigdy nie powiedział jak umarli. Jakoś przyjął to do wiadomości, że nie miał innej rodziny oprócz Dursleyów. Ale teraz... gdy czyta, że byli... poczuł dojmujący smutek, że nigdy ich nie poznał. 

6 sierpnia 1977

Severus powiedział, że po zakończeniu szkoły zamierza przystąpić do Tego, Którego... (nienawidzę tych głupich nazw!) do Voldemorta. Pokłóciłam się z nim. Nasze drogi już dawno się rozeszły, ale teraz jestem pewna, że już nigdy się nie zejdą.
Tak, wiem. Dziewczyny od lat powtarzały, po co ja się z nim spotykam. Związek Gryfonki i Ślizgona nigdy nie dojdzie do skutku – za bardzo się różnimy.  
To koniec. Nigdy mu nie wybaczę.

1 września 1977 

Zaczynam ostatni rok nauki w Hogwarcie jako prefekt naczelny. 
Co dziwne Huncwotów widziałam na peronie tylko przez chwilę. Co się stało z Potterem i Blackiem? Byli tacy spokojni, gdy wsiadali do pociągu. Czyżby wreszcie dorośli?
Tak, wiem, że pół roku temu Potter stracił rodzinę i to może mieć wpływ, ale... tak szczerze mówiąc, zaczęło brakować mi tego okrzyku Jamesa na powitanie: „Cześć Evans!
Trochę obawiałam się, że planują coś na ucztę, ale nic strasznego się nie stało. No, jeśli nie liczyć ataku papierowych samolocików rzucanych przez Irytka, no, ale nie mogę tym obarczać chłopaków.  
Przez całą ucztę czułam na sobie wzrok Severusa. Pewnie chciał ze mną porozmawiać, ale ja nie miałam o czym, zwłaszcza, że otaczali go inni Ślizgoni, którzy tak jak on są zwolennikami Voldemorta.

30 stycznia 1978

Od rana jestem cała spięta i nie mogę się skupić. A wszystko przez Jamesa Pottera. Niech go szlag! 
A wszystko przez to, że James mnie pocałował! I TO JAK!
Szłam sobie spokojnie na śniadanie, gdy Potter wyskoczył nagle z bocznego korytarza, przycisnął do pobliskiej ściany i pocałował. 
W pierwszej chwili miałam ochotę go odepchnąć i spoliczkować, ale ja... odwzajemniłam ten pocałunek. To było... Och Merlinie! To było takie cudowne, gdy przygarnął mnie do siebie i całował do utraty tchu! Nigdy czegoś takiego nie czułam. Nawet, gdy całował mnie Severus... Nie. On całował mnie jak brat, a przy Jamesie... czułam iskry przenikające nasze ciała.
Kiedy James wreszcie się oderwał od moich ust, uśmiechnął się i szepnął: „Wszystkiego najlepszego, Lily” takim głosem, jakiego nigdy u niego nie słyszałam, po czym zniknął pod swoją niewidką i odszedł, pozostawiając mnie w stanie głębokiego szoku.
Kolana się pode mną ugięły. Cały czas czułam jego wargi na swoich ustach. 
I nadal czuję. 

Harry poczuł jak się czerwieni i ucieszył się, że jest teraz sam i nikt go nie widzi. Pierwszy pocałunek jego rodziców. Co prawda opisany przez jego matkę, ale jednak. Trochę żałował, że nie zna tej historii od strony ojca, ale musiało mu to wystarczyć. 
Domyślał się, że to był początek ich związku.
Przez chwilę rozmarzył się, gdy wspomniał swój pierwszy pocałunek z Ginny. To było tak dawno, ale to wszystko napawało go takim szczęściem, jakiego wtedy potrzebował. 
Czy ona mu wybaczy? Tak chciałby wrócić do tamtych czasów, gdy byli szczęśliwi.
Przekartkował pamiętnik prawie do samego końca, lecz zatrzymał się, gdy dostrzegł datę:

15 czerwca 1979 dzień ślubu

To już dzisiaj usłyszę „Ogłaszam was mężem i żoną”... i zostanę panią Potter. Jestem taka szczęśliwa. 
Jamesa nie widziałam od wczoraj i trochę się tego obawiam, czy obaj z Syriuszem nie przeholowali na wieczorze kawalerskim. Oby tylko dotarli na czas na ślub. 
Dziewczyny zaczęły mnie uspokajać, że wszystko będzie dobrze i nic nie zepsuje nam najważniejszego dnia.
Najbardziej starałam się słuchać Alicji, bo ona przechodziła przez to miesiąc temu i teraz jest szczęśliwą panią Longbottom. 
Niestety ona i Dorcas, która jest moją druhną, myliły się. I to bardzo. Rano dostałam list od Severusa, który popsuł mi radość z oczekiwania. Nakłaniał mnie do zerwania zaręczyn i ucieczki sprzed ołtarza. Czy ten człowiek nigdy się nie poddaje?
Później musiałam się tłumaczyć Jamesowi, czemu przez całe wesele się rozglądałam, jakbym kogoś szukała. 
A robiłam to tylko w obawie, że Severus wpadnie na uroczystość i zepsuje nam taki cudowny dzień.
Merlinie, jak ja go za to nienawidzę!

Lily znała Alicję, matkę Neville’a. Były nawet przyjaciółkami. Czyżby w przyszłości, gdyby nasze losy inaczej by się potoczyły, to ja i Neville spędzalibyśmy razem dzieciństwo? Pewnie tak. Niestety przez Voldemorta wszystko się zmieniło.
A Snape... Harry przez chwilę odniósł wrażenie, że czyta wspomnienia Ginny sprzed miesięcy, gdy to Dean nękał ją o rozwód.
Ciekawe co się stało z tym listem od Severusa i co w nim było. 
Przewrócił następne strony. 

24 grudnia 1979

Na Merlina! Jak ciężko to wszystko utrzymać w tajemnicy! Wiem o ciąży od tygodnia, ale dopiero dzisiaj powiem o tym Jamesowi. Może i jestem okrutna, ale chciałam, żeby miał prezent na te święta. Pierwsze święta odkąd jesteśmy razem na wieczność...  
Ciekawa jestem jak zareaguje na to, że nasza rodzina się powiększy...
Dzisiaj u uzdrowiciela spotkałam Alicję i okazało się, że ona jest w tym samym miesiącu co ja!
Tak się cieszę, że w przyszłości nasze dzieci będą się razem bawić. 

Miał rację. Lily miała taką nadzieję, że nasze rodziny będą blisko.
Przejrzał kolejne strony. Może niedługo pokaże to Ginny. Pewnie zainteresuje ją okres ciąży jego matki, bo Lily opisywała wszystkie trudności.
Aż dotarł do:

31 lipca 1980 Harry. Nareszcie!! 

Harry wreszcie jest w moich ramionach. Nareszcie mogłam pocałować te małe piąsteczki i czółko, te stópki, które przez tyle miesięcy kopały mnie od środka... 
Jest taki malutki i drobniutki. I te jego czarne włoski... Jeśli się nie wytrą, to będzie taki podobny do Jamesa... Teraz śpi przy moim boku.
Jestem taka szczęśliwa!!

Przerzucił kolejne strony aż dotarł do ostatniego wpisu.

20 października 1981

Tak dawno nie mieliśmy żadnych wiadomości z zewnątrz, choć nie wiem czy zniosłabym kolejne informacje o śmierci przyjaciół, bo tylko takie dostawaliśmy przez ostatnie miesiące. 
Od rzucenia Zaklęcia Fideliusa nie odwiedził nas ani Łapa, ani Glizdek. James bardzo to przeżywa, choć stara się to kryć przede mną. Tak chciałabym mu powiedzieć, że wszystko będzie dobrze, ale wiem, że tak nie jest i nigdy nie będzie dopóki Voldemort i śmierciożercy czają się gdzieś blisko. 
Nie spuszczam Harry’ego z oka. Ten mały rozrabiaka nic sobie nie robi z tego, że jesteśmy zdenerwowani. Jeśli nie lata na miotle po całym domu, to biega i wchodzi na krzesła i meble i śmieje się, gdy ściągam go z samej góry zaklęciem przywołującym. James na dodatek go podjudza. Jakbym miała dwoje dzieci. Nie mam już do nich siły.

Harry pociągnął nosem i przetarł oczy. Nie pamiętał kiedy zaczął płakać. Gdy przeczytał o swoich narodzinach? Czy po tym ostatnim wpisie? Wiedział, co wydarzyło się kilka dni później.
Odłożył książkę na biurko i wyjął zdjęcia. 
Z wielu fotografii uśmiechała się do niego jego matka w otoczeniu kilku kobiet. W jednej rozpoznał Alicję Longbottom, matkę Neville’a. Pozostałe kobiety to pewnie Dorcas i Mary, wspomniane przez Lily w pamiętniku.
Czy one zginęły podczas pierwszej wojny? Miał dziwne przeczucie, że już kiedyś słyszał te imiona.
Inne zdjęcia przedstawiały ją w otoczeniu Huncwotów. James oczywiście stał obok niej i obejmował ją w pasie. Wszyscy wyglądali na takich szczęśliwych...
Znalazł też zdjęcie, na którym stali tylko we trójkę – James otaczał ramionami Lily, trzymającą w ramionach małego Harry’ego – musiał mieć zaledwie sześć miesięcy, tak jak teraz ma James – jego syn...
Zdjęcia... Wciąż i wciąż oglądał same fotografie, na których się uśmiechali, szczęśliwi, że są razem, nie wiedząc co ich czeka w przyszłości... Miał tylko to i wspomnienia, które przekazali mu ich przyjaciele przed laty...  i Snape w ostatnich chwilach swojego życia...
Zamierzał odłożyć je z powrotem do pudełka i przejrzeć pergaminy, gdy dostrzegł na samym dnie jeszcze kilka innych fotografii. I, co dla niego wydało się dość dziwne, to były mugolskie zdjęcia, sprzed wielu, wielu lat.
Co Lily chciała ukryć? 
Odłożył na biurko zapisane pergaminy, które trzymał w ręku, razem ze zdjęciami Huncwotów i przyjaciółek Lily, i wyjął te z samego dna.
Zerknął na pierwsze z brzegu. Była tam jego matka i młody czarnowłosy chłopak. Musieli mieć nie więcej niż dziesięć lat. Snape, przemknęło mu przez głowę.
Oboje siedzieli bardzo blisko siebie w przydomowym ogródku i uśmiechali się do aparatu, choć, jak zauważył, Snape wyglądał na przymuszonego i zawstydzonego. Pewnie dlatego, że został zaproszony do niej do domu.
Na innym siedzieli przy stole w kuchni i grali w jakąś karcianą grę. Lily przygryzała wargę, zamyślona, oglądając swoje karty. 
Musieli być w domu Evansów, bo znając wspomnienia Severusa, wiedział, że jego dom wyglądał dość ponuro.
Ostatnia fotografia przedstawiała tę dwójkę nad rzeką. Byli o kilka lat starsi od tamtych dzieci z ogródka. Severus stał za Lily i obejmował ją w pasie. Na jego twarzy widać było szeroki uśmiech, jakiego nigdy u niego nie widział. Natomiast ona wyglądała na niezadowoloną. Trzymała ręce na jego dłoniach i gdyby to było czarodziejskie zdjęcie, pewnie widać by było, że próbowała odciągnąć je od siebie i uwolnić się od niego.
I teraz już wiedział. Ukrywała te zdjęcia przed jego ojcem. Co by pomyślał James, gdyby zobaczył to zdjęcie? A może jednak wiedział? Tylko może to ona chciała zapomnieć o Severusie, dlatego przykryła te zdjęcia wszystkim, co dla niej było ważniejsze? 
Odłożył z powrotem mugolskie fotografie na samo dno szkatułki i sięgnął po pergaminy. Niestety wziął je trochę nieuważnie i kartki rozsypały się po całym biurku razem z czarodziejskimi zdjęciami. 
Wstał i przeciągnął się.
Dopiero teraz zauważył, że za oknem jest ciemna noc. Musiał przesiedzieć wiele godzin, czytając pamiętnik matki.
Gdy pochylił się, by zebrać kartki, jedna z nich przykuła jego uwagę. Odłożył pozostałe do pudełka i usiadł z powrotem w fotelu. Znał to pismo, choć nie widział go osiem lat. Pismo Księcia Półkrwi – Severusa Snape’a.

Droga Lily!
Wiem, że nie mam prawa Cię o nic prosić i że z wielką radością wrzucisz ten list w płomienie, ale zanim to zrobisz, proszę Cię i błagam – przeczytaj go.
Piszę do Ciebie w dniu Twojego ślubu i jestem pewien, że otrzymasz go tuż przed ceremonią, gdyż mój puchacz jeszcze nigdy mnie nie zawiódł z doręczaniem listów. 
Chcę Ci powiedzieć o wszystkim, ale nie wiem od czego zacząć. Jak zawsze, gdy o Tobie myślę. Znasz mnie i wiesz, że w takich sprawach zawsze brakowało mi odwagi. Tak, jestem tchórzem. Jedyne co mi zostało, to przepraszać Cię za wszystko co źle zrobiłem. Za to jak Cię zraniłem i marzyć, że może kiedyś mi wybaczysz, choć wiem, że nie zasługuję.
Zniszczyłem naszą przyjaźń, gdy przyłączyłem się do Czarnego Pana. Jak zawsze miałaś rację, próbując mnie ostrzec. Ile razy mówiłaś, że to jest złe? Nie potrafię zliczyć. Nigdy Cię nie słuchałem i teraz już nie ma dla mnie odwrotu. 
W szkole myślałem, że robię dobrze. Sądziłem, że dzięki temu wzbudzę Twój podziw, a ja będę mógł w przyszłości lepiej Cię chronić i stanę się bardziej Ciebie godny. Jakże okropnie się pomyliłem, bo droga, którą wybrałem oddaliła mnie od Ciebie, a nie przybliżyła.
Za to Ty wybrałaś Pottera. 
On na Ciebie nie zasługuje. Nie wiem, jak mogłaś się okazać tak bezmyślna i ulec jego zalotom. Przecież przez tyle lat Cię poniżał tymi chamskimi odzywkami. Co jest w nim takiego, że go pokochałaś?
A dzisiaj wychodzisz za niego za mąż. 
To ja powinienem stać dzisiaj przed ołtarzem i czekać na Ciebie, a nie on. Ponieważ Cię kocham. Kocham Cię odkąd pierwszy raz zobaczyłem Cię na placu zabaw w naszym rodzinnym mieście. Nigdy nikogo tak nie kochałem i nigdy nie będę. Zrobiłbym dla Ciebie wszystko. Oddałbym za Ciebie życie.
Pamiętasz nasz pierwszy pocałunek? Ja tak.
To było w szóstej klasie podczas wycieczki do Hogsmeade. Potter znowu się do Ciebie przystawiał. Cała wioska słyszała jego krzyk. Znalazłem Cię po tym zapłakaną pod Wrzeszczącą Chatą. Kiedy Cię przytuliłem, by Cię pocieszyć, Ty wtuliłaś się we mnie. i wtedy to się stało. Spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy i pomalutku nasze głowy zaczęły się do siebie przybliżać, aż w końcu nasze usta się zetknęły i pocałowaliśmy się.
To było jak sen... 
Niestety Ty odeszłaś i wszystko straciło blask. 
Od tamtej pory nie potrafię bez Ciebie żyć, Lily. Jesteś jak narkotyk. Bez Twojego głosu, dotyku, spojrzenia... powoli umieram.
Gdy widzę jak Potter trzyma Cię za rękę, jak Cię całuje... pragnę umrzeć, ale śmierć nie chce do mnie przyjść. Niestety jestem zbyt wielkim tchórzem, żeby jej pomóc. 
Kiedy dowiedziałem się o ślubie pomyślałem, że to będzie idealny czas, by przekonać Cię, jeśli nie osobiście to chociaż listownie, byś przemyślała te wszystkie lata. 
Proszę, zerwij zaręczyny i odejdź od Pottera. 
Jeśli ten list Cię przekonał, będę czekał na Ciebie w naszym zagajniku nad rzeką.
Jeśli nie... już więcej się nie zobaczymy.
Życzę Ci szczęścia, nawet gdyby miało to oznaczać, że resztę życia spędzisz z Potterem. Uśmiechaj się, dawaj światu swoją radość, tak jak kiedyś dawałaś ją mnie.
Jesteś najwspanialszą osobą i dziękuję, że miałem możliwość choć przez kilka lat być Twoim przyjacielem.
Zawsze będę Cię kochać.
Przepraszam za wszystko.
Twój na zawsze
Severus

10 komentarzy:

  1. KURWA

    JA PŁACZE

    BMM

    OdpowiedzUsuń
  2. Jogi! To jest...piękne! Brak mi słów... super pomysł z tym pamiętnikiem!
    E.

    OdpowiedzUsuń
  3. piekne :* az sie poryczałam

    OdpowiedzUsuń
  4. Rycze!!! Ten list od Seva mnie rozbroił!!! :'(

    OdpowiedzUsuń
  5. I love this blog like Snape loves Lily...

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie no Snape taki czuły ????? Niewierzę

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj,prawie się rozpłakałam! Ten rozdział z pamiętnikiem jest jednym z najlepszych! Och, Severus kochał Lily tak bardzo... Piękny rozdział Asiu, masz talent! Naprawdę, gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  8. www.potterhard.simplesite.com12 stycznia 2017 17:18

    Popłakałam się!
    Kocham ten blog! ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja już sama nie wiem co zrobiłam. Czuje że płakałam, ale tego nie pamiętam.

    OdpowiedzUsuń