poniedziałek, 18 marca 2013

158. Odkrycie Ginny


Ginny leżała na rozłożonym na werandzie leżaku, ciesząc się z cienia. Od plaży słyszała piski Jamesa i radosny śmiech Harry’ego. Podniosła się na łokciach i zobaczyła, jak Harry uczy Jamesa chodzić, trzymając go za rączki. Maluch co chwila lądował na pupie i razem z ojcem wybuchał śmiechem.
Przez te kilka dni Harry całkowicie się zmienił. Już nie przypominał tego paranoika, który w każdym napotkanym człowieku widział wroga, tak jak to było na początku z Jakiem. Teraz był rozluźniony i częściej się uśmiechał. Prawie cały czas spędzał z Jamesem i bawił się jak dziecko, które pierwszy raz zobaczyło ocean i ogromną piaskownicę.
Ginny zamknęła oczy i wróciła wspomnieniami do wczorajszego dnia, kiedy to Jake wziął ich na wycieczkę po Valle de Mai, w pobliżu której mieszkali.
Był to dziewiczy las palmowy w samym środku wyspy, z czterdziestometrowymi lodoicjami seszelskimi występującymi tylko tam. Miały duże wachlarzowate liście wystające z wierzchołków pni i dziwne podwójne owoce, przypominające wyglądem ludzkie pośladki, które tubylcy nazywali kokosem morskim. Harry i Jake zaczęli porównywać je do swoich, na co Ginny tylko przewróciła oczami w dezaprobacie. Nigdy by się do tego nie przyznała, ale kochała prawdziwe pośladki Harry’ego, które były nie do porównania, nie mówiąc już o słodkiej pupci Jamesa.
James piszczał z radości, gdy widział różnokolorowe ptaki, które latały i skrzeczały nad nimi. Jake przywołał jednego z nich, szaro-brązowego ptaszka z czarnym czubkiem na łebku i nakarmił go owocami mango. Oczywiście malec chciał dotknąć papugi, ale gdy tylko wyciągnął rączkę, odleciała z oburzonym skrzekiem, a on wybuchł płaczem.
Na koniec wycieczki odpoczęli nad wspaniałym wodospadem wśród palm. Harry i Jake wskoczyli do wody, a Ginny brodziła w tym czasie przy brzegu, pokazując Jamesowi pływające rybki i inne stworzenia. Krzyknęła zaskoczona, gdy Harry podpłynął do niej od tyłu, chwycił ją za nogi i wciągnął za sobą do wody pod ogromny prysznic wodospadu.
Skończyło się to ostatecznie kłótnią, że chciał utopić ją i Jamesa.  Jim, nic sobie nie robiąc z ostrych słów rodziców zaczął chlapać na nich wodą, bijąc piąstkami w płynącą wodę, na co Ginny oddała Harry’emu malca, twierdząc, że nikt nie jest po jej stronie, i wściekła wyszła na brzeg.
Z boku rozległ się gwizd Jake’a, gdy Ginny w mokrej sukience lepiącej się jej do ciała, sięgnęła po ręcznik.
- Hej! – krzyknął do niego Harry. – Nie zapominaj, że to moja żona!
Jake uniósł ręce w geście kapitulacji.
- Wiem, że jest zajęta, ale sam musisz przyznać, że trudno oderwać wzrok od tak pięknej kobiety. Nawet, gdy się złości – dodał, gdy Ginny wzięła do ręki jakąś zabawkę Jamesa i rzuciła nią w nich. Po czym odwróciła się i wpatrzyła w ciemność lasu palmowego.
Harry zmarszczył brwi. Coś było nie tak. Ginny nie złościła się bez powodu. Może coś jest nie tak z ciążą?
- Potrzymaj go chwilę.
Podał synka Jake’owi i wyszedł na brzeg. Podszedł do Ginny i od tyłu objął ją ramionami.
- Hej – mruknął jej do ucha – coś się stało?
- Nic się nie stało – warknęła, próbując się wyplątać z jego objęć.
- Przecież widzę. Źle się czujesz?
- Nie. Po prostu uświadomiłam sobie, że pojutrze wracamy do domu i zrobiło mi się tak jakoś smutno.
Niestety miała wtedy rację. Ich wakacje dobiegały końca. Jutro wieczorem będą już w domu i znowu do ich życia wkradnie się rutyna. Ginny westchnęła smutno. Nie tęskniła za tym, co ich czeka po powrocie. Tutaj było im tak dobrze. Przez całą dobę mieli tylko siebie i nie musieli dzielić się sobą z nikim. A tam... Harry’ego znowu pochłonie praca w ministerstwie, przesłuchania... A ona i James odejdą na drugi plan...
Naprawdę tego nie chciała.
Wstała i osłoniła twarz ręką.
- Chcecie coś do picia? – zawołała do nich.
- Bardzo chętnie! – odkrzyknął Harry, nie odrywając spojrzenia od drepczącego między jego nogami maluszka, który wykręcił się do niej i próbował maszerować w jej stronę. Niestety nóżki mu się zaplątały i ponownie wylądował na pupie.
Harry chwycił go pod paszkami i podrzucił do góry. Ginny wstrzymała oddech, gdy James poleciał wysoko i opadł z powrotem w ramiona Harry’ego, który zaczął wirować z nim w objęciach, aż mały zapiszczał z zachwytu.
- Ma-ma! – wykrzyknął, wykręcając się do niej całym ciałkiem, aż Harry’emu trudno było go utrzymać.
- Co ty taki spragniony mamy? Tata już nie wystarcza?
- Ne. Ma-ma! Ee…
Skrzywił się i zaczął płakać. Nie było innego wyjścia, jak wejść za Ginny do domku. Ku zaskoczeniu Harry’ego na stole czekała już miseczka z przygotowanym posiłkiem dla chłopca. James natychmiast się uspokoił i wyciągnął rączkę.
- Am! – wykrzyknął szczęśliwy.
- A więc o to ci chodziło, nie o mamę – roześmiał się Harry i usiadł na krześle, sadzając malca na kolanie.
- Tata jest dobry do zabawy, ale to mama wie, że do szczęścia potrzebne jest także dobre jedzonko – stwierdziła z uśmiechem Ginny, podając Harry’emu małą łyżeczkę, którą zawsze karmili malca i pocałowała synka w policzek.
James zaczął się wiercić i wyciągać rączki, chcąc złapać miseczkę i przyciągnąć ją do siebie.
Harry jednak odsunął się, czym wywołał dziecięcy protest.
- Daj!
- Oczywiście, że ci dam, ale to ja cię nakarmię, zgoda?
----
Kilka dni po wyjeździe Potterów Hermiona jechała windą Ministerstwa Magii. Była roztrzęsiona, odkąd przeczytała w „ Proroku” o ucieczce kilku osób spod kurateli aurorów. Na dodatek, Rita dowiedziała się skądś o tym, że w Anglii nie ma Harry’ego i na łamach dziennika zaczęła wysnuwać wnioski, czy to wszystko nie jest jakoś ze sobą powiązane.
Chciała porozmawiać z Kingsleyem i przeprosić go za postawienie w tej niezręcznej sytuacji, w jaką go wpakowała.
Niestety, gdy znalazła się na pierwszym piętrze zobaczyła pod drzwiami gabinetu ministra kilku reporterów. Zamierzała się właśnie wycofać, gdy z tej grupki wyłoniła się starsza blondynka z nieodłącznym samonotującym piórem i pergaminem, i skierowała się do niej.
- Kogóż ja widzę! – wykrzyknęła. – Najbliższa przyjaciółka zaginionego pana Pottera, panna Napuszona. – Spojrzała na jej brzuch. – No tak, już nie panna. Pan Weasley jest szczęśliwym ojcem, jak mniemam?
- Oczywiście! – krzyknęła oburzona Hermiona. – Zresztą to moja prywatna sprawa i tobie nic do tego – warknęła wściekle.
- Wszyscy czytelnicy pamiętają pewnie wzmianki o pani romansie z zeszłego roku ze słynnym bułgarskim szukającym Wiktorem Krumem... – urwała, marszcząc brwi – to było siedem miesięcy temu... – zauważyła – czyli to może być także on, prawda?
- Odmawiam komentarza.
- A co z panem Potterem? Czy może nam pani powiedzieć, gdzie też on się podziewa?
- To nie twój interes – burknęła Hermiona i odsunęła się pod ścianę.
Poczuła się zmęczona. Jej pytaniami, przedłużającym się staniem w wąskim korytarzu. Z chęcią wróciłaby do domu.
- Rodzinne wakacje? – zagadnęła zaskoczona Rita. – To prawda, że w wyniku kłótni, kilka miesięcy temu pani Potter trafiła do szpitala z powodu zagrożenia kolejnej ciąży?
- Odmawiam odpowiedzi na kolejne pytania. To sprawa prywatna Harry’ego i Ginny.
- Czyli to ich wyjazd pojednawczy? – Rita nie dawała za wygraną.
- Jeszcze jedno pytanie o życie prywatne Potterów i wyślę wiadomość do Biura Rejestracji Animagów...
Rita prychnęła.
- Jeszcze tego nie zrobiłaś? To trochę przestarzała umowa, pani Napuszona.
- Mam sprawdzić w Rejestrze? – zapytała Hermiona. – Jakoś nie było o tym wzmianki w „Proroku”...
Z najbliższego gabinetu wyszedł wysoki rudowłosy mężczyzna.
- Co tu się dzieje? Ach, pani Skeeter... – Skrzywił się na jej widok.
- Percy – odetchnęła Hermiona.
Rita, widząc doradcę ministra natychmiast zaczęła zadawać pytania.
- Czy może mi pan powiedzieć, czy po odejściu Gawaina Robardsa pan Potter zostanie nowym szefem Biura Aurorów?
- Pani Skeeter, dobrze pani wie, że minister będzie dostępny na dzisiejszej konferencji – przerwał jej stanowczo Percy – a z tego, co mi wiadomo – zerknął na zegarek – to ta zaplanowana jest za godzinę. Proszę wtedy zadawać pytania. Hermiono? – Odwrócił się do niej – wszystko w porządku?
Doskoczył do niej, gdy osunęła się po ścianie na podłogę. Pomógł jej się podnieść i podtrzymując ją pod ramię wprowadził do swojego gabinetu.
- Bardzo źle wyglądasz, Hermiono – stwierdził Percy. – Chcesz wody?
- Chętnie – przyznała. – Dziękuję.
Usiadła na jednym z foteli przy jego biurku, odebrała od niego szklankę i wypiła kilka łyków, obserwując swojego szwagra, który rzucił na drzwi kilka zaklęć zabezpieczających.
- To prawda, o czym mówiła Skeeter? Harry ma zostać szefem Biura Aurorów? – zapytała, gdy Percy podszedł do biurka i usiadł za nim.
Pokręcił głową, uśmiechając się pod nosem.
- Wiesz, że nie powinienem ci tego mówić?
- Wiem, ale Kingsley taki ma plan?
- Wszystko zależy od przesłuchań najbliższych współpracowników Robardsa, które mają być po powrocie Harry’ego. I masz rację, minister taki ma plan.
- To dobrze – Hermiona odetchnęła głęboko. – Harry zasłużył sobie na to.
- Na pewno wszystko w porządku, Hermiono? Bardzo źle wyglądasz. Może mam powiadomić Rona, żeby przyszedł po ciebie?
- Nie, naprawdę jest okej. Miałam iść do ministra... Po tym, co Skeeter powypisywała w „Proroku” chciałam go przeprosić.
- Dlaczego? Przecież to nie twoja wina... – zaczął Percy.
- Ale to ja poprosiłam Kingsleya, by wysłał Harry’ego na odpoczynek. I od jego wyjazdu wszystko zaczęło się psuć.
- Hermiono, dobrze wiesz, że nie masz wpływu na to, co się dzieje. Każdemu potrzebny jest odpoczynek i zazdroszczę Harry’emu, że ma takich przyjaciół, którzy myślą za niego.
Spojrzała na niego zaskoczona.
- Nie spodziewałam się po tobie takich słów – zauważyła. – To miłe. A jak Audrey znosi ciążę? – Zmieniła temat. – To ostatni miesiąc, tak?
- Jeszcze prawie dwa – westchnął. – Termin jest na początku lipca – wyjaśnił. – Audrey jest coraz ciężej, jakby miała urodzić za kilka dni. Dzięki Merlinowi za nasze matki, które nam pomagają.
- I tak będziecie mieli córeczkę najwcześniej z naszej piątki – uśmiechnęła się. – Ja z Ginny jesteśmy ostatnie. Tak a propos Ginny. Co robicie w tę niedzielę?
- Raczej nie mamy nic w planach.
- To wpadnijcie razem do Doliny Godryka. Chcemy zrobić Potterom przyjęcie powitalne. Wszystko jest już ustalone z twoją mamą.
-----
Ostatnie godziny na wyspie Praslin Potterowie spędzili na wspólnym spacerze po plaży. James siedział w chuście przodem do taty i rozglądał się dokoła, ciesząc się, że mama trzyma go za rączkę.
- Aż żal opuszczać ten raj – powiedział Harry, chwytając Ginny za rękę i ściskając ją mocno.
- Tu jest jak w niebie – przyznała.
Odgłos uderzających o brzeg fal i pokrzykiwania mew sprawiły, że czuli wszechogarniające zadowolenie. Ciepła woda obmywała im stopy, a wiatr smagał ich twarze. Od dawna nie czuli się tak dobrze. Byli niezmiernie wdzięczni Kingsleyowi, za ten cudowny czas, podczas którego mogli się sobą nacieszyć.
Harry puścił jej dłoń i otoczył ramieniem. Ginny przysunęła się bliżej i wargami zaburczała w zaciśniętą piąstkę Jamesa, wywołując u niego radosny śmiech.
- Hej, bo nie mogę go utrzymać! – zawołał Harry, zatrzymując się i siadając na piasku z Jamesem na kolanach.
Ginny usiadła obok i oparła głowę o jego ramię.
- Co tam? – zapytał. – Zmęczona?
- Smutno mi, że wracamy do domu – mruknęła. – Tak dobrze mieć cię tylko dla siebie.
Harry ujął jej dłoń i pocałował.
- Ja też się cieszę, że jesteśmy razem, ale wiesz, że tam czeka mnie dużo pracy.
- No tak.
Ginny odwróciła głowę i wpatrzyła się w ocean. Oczywiście. Nie mógł się powstrzymać, by nie wspomnieć o swojej pracy aurorskiej. Nie spodziewała się jednak jego dalszych słów, gdy kontynuował:
- Muszę przemeblować dwa pokoje w Dolinie... Chociaż może przez pewien czas obaj mogą mieć ten sam pokój – rozmyślał. – I tak na razie ten najmłodszy będzie spać w naszej sypialni, w kołysce obok ciebie – zauważył z uśmiechem, kładąc dłoń na jej brzuchu.
Ginny spojrzała na niego zaskoczona i szturchnęła go w ramię.
- Mówisz serio?
- Nie, żartuję – powiedział poważnie, jednak natychmiastowy wybuch śmiechu zepsuł wszystko. – Dla mojej trójeczki zrobię co tylko się da, byście byli zadowoleni.
James wyplątał się z chusty, zsunął się z kolan Harry’ego i powolutku wspiął się na Ginny, opierając się o jej brzuch.
- Ma-ma!
- Uważaj na mamusię i braciszka – zbeształ go Harry.
Ginny obróciła się, by małemu było wygodniej i przytuliła go do siebie, całując go w pulchny policzek.
- Co tam, skarbie? Ty też nie chcesz wracać, co?
- Ne.
- Ale tam czeka na ciebie babcia i dziadek, wujkowie... Teddy... – zauważył Harry. – I reszta twoich zabawek.
- Ba-ba? – James przekrzywił główkę, patrząc na mamę i tatę.
- Tak. Babcia na pewno się za tobą stęskniła.
-----
Większość rzeczy mieli już spakowane, pozostały już tylko ostatnie zabawki Jamesa i kocyk, na którym siedział teraz w salonie i patrzył na biegających i przywołujących różne rzeczy, rodziców.
Przy krześle po drugiej stronie pokoju zobaczył swoją ulubioną maskotkę – Dziobka. Nieobserwowany przez nikogo, przeraczkował do pobliskiej sofy, podniósł się i obrócił. Zatuptał kilka razy w miejscu, po czym odepchnął się, przedreptał dwa kroczki i klepnął na pupie.
Ginny, która sprzątała w kuchni, stwierdziła, że w saloniku jest stanowczo za cicho. Zawsze, gdy James się bawił, słyszała stukanie klocków, jego śmiech. Odwróciła się i zamarła, zakrywając dłonią usta, gdy zobaczyła stojącego przy sofie Jamesa, który niepewnie tuptał nóżkami w miejscu.
Napotkała wzrok Harry’ego, który zatrzymał się w progu z torbą w ręku, skinęła mu głową i wskazała w stronę malca. Wtedy James zrobił dwa kroczki i klapnął na podłogę.
Ginny wyskoczyła zza stołu i wzięła chłopca w objęcia.
- Jimmy, skarbie! Ty chodzisz! – wykrzyknęła. – Myślałeś, że zapomnieliśmy o Dziobku, tak? – zapytała, przywołując zabawkę, a maluch pokiwał główką.
Harry zaklaskał kilka razy i stanął przy nich.
- Ale pupa boli, co? Już niedługo zobaczysz, jak to jest spaść z miotły. To dopiero jest ból.
- Harry, on jest jeszcze za mały – jęknęła Ginny.
- Jakoś nie miałaś obiekcji, gdy kupowaliśmy pierwszą miotłę dla Teddy’ego – zauważył.
- Ale to nie był...
- To nie był nasz syn? – zapytał. – Ale miał rok, gdy mu ją kupiliśmy. Poza tym Teddy jest dla mnie jak syn. Dlatego James też ją dostanie. Niech się uczy. Ja też dostałem miotłę od Syriusza na pierwsze urodziny.
Ginny pokręciła głową niezadowolona, patrząc za Harrym, który odszedł wziąć torbę.
- Co ten twój tata jeszcze wymyśli? – mruknęła we włoski Jamesa.
Chwilę potem wrócił Harry.
- To co? Zbieramy się?
- Tak. Kolację zjemy już w domu.
Spakowali resztę rzeczy, Harry aktywował świstoklik, i z ciężkim sercem deportowali się do domu.
-----
Pojawili się w salonie. Natychmiast otoczyła ich grupa ludzi, których najmniej się spodziewali. W dłoni Harry’ego natychmiast znalazła się różdżka, a James skulił się w ramionach mamy i zaczął płakać. Dopiero po wzięciu drugiego oddechu zorientowali się, że patrzą na swoją rodzinę.
- Mama?
- Co wy tu robicie?
- Przyszliśmy powitać was po powrocie.
Uściskom nie było końca. Jak się okazało byli tu wszyscy bracia Ginny oprócz Billa i Fleur, którzy opiekowali się swoim najmłodszym, lekko przeziębionym, potomkiem. Najzabawniej było, gdy wszystkie młode kobiety zaczęły się witać, stukając się swoimi brzuszkami.
- Przyszłe kuzynostwo też musi się przywitać – stwierdziła Angelina ze śmiechem. – O, moje właśnie się poruszyło.
- Moje też – przyznała Verity.
- Twoje to zawsze się rusza razem z moim – zauważyła Angelina i obie wybuchły śmiechem.
- Pewnie oboje mają to po swoich ojcach – powiedział Fred i przyciągnął Angelinę do siebie, całując ją namiętnie.
- A jak tam mój wnusio? – Molly odebrała Jamesa z rąk Ginny i ucałowała małą buźkę. – Jakiś ty opalony!
- Nic dziwnego, jak całe dnie bawił się z tatą na plaży – zauważyła Ginny, przechodząc na tyły domu, gdzie w ogrodzie panowie rozstawiali stół do posiłku. – Mamo, mam nadzieję, że Zgredek choć trochę ci pomógł...
- To on wszystko przygotował – powiedziała Molly.
- Bardzo mnie to cieszy. A co do Jamesa, to zrobił nam dzisiaj niespodziankę. Tuż przed powrotem przeszedł dwa kroczki! Sam!
Molly odsunęła go od siebie na odległość wyciągniętych ramion i przyjrzała mu się krytycznie.
- Wspaniale! Chętnie byś już pobiegał, co?
James roześmiał się do babci, machając nóżkami, jakby to potwierdzając.
Wzrok Ginny padł na dwóch mężczyzn stojących w cieniu drzew. Jednym był jej brat, którego widziała ostatni raz podczas ślubu Percy’ego, ale drugiego widziała pierwszy raz w życiu. Był wyższy od niego, z ciemnymi, długimi włosami, spiętymi na plecach w kucyk. Obaj rozmawiali o czymś z ożywieniem, patrząc w odległy las.
- Charlie? – zapytała na głos.
- Przyjechał na kilka dni, razem ze swoim kolegą. – oznajmiła Molly. – Steven nie ma tu nikogo, więc Charlie zaproponował mu, żeby przyłączył się do nas. Mam nadzieję, że się nie gniewasz, że przyszli razem? Charlie bardzo chciał się z tobą zobaczyć.
- Oczywiście, że nie. Pójdę się przywitać. – Odwróciła się jeszcze do Jamesa i palcem dotknęła jego noska. – A ty bądź grzeczny.
Odeszła kilka kroków i zobaczyła, że Charlie musnął palcami dłoń Stevena. Zatrzymała się zszokowana, gdy Steven pochylił się, próbując pocałować Charliego, jednak ten odepchnął go lekko i ruszył w jej stronę.
- Smoczątko! – wykrzyknął, wyciągając do niej ramiona.
- Charlie!
Wpadli sobie w objęcia.
- Witaj, Smoczątko – przywitał się jeszcze raz, całując siostrę w czoło i tuląc ją do siebie.
Ginny przewróciła oczami na te słowa. To powitanie może i było fajne, gdy była mała, ale teraz, gdy spodziewała się drugiego dziecka, już nie było takie odpowiednie. Teraz to James mógł być nazywany Smoczątkiem.
- Chyba raczej, Smoczyco – mruknęła. – Czuję się taka wielka.
- A co? Zioniesz ogniem?
- Jeszcze nie. Zresztą zapytaj Harry’ego, to on zwykle jest na linii ognia.
Wybuchnęli śmiechem, spoglądając w stronę zebranej rodziny. Po jednej stronie stołu dziadek Weasley zabawiał Jamesa, a po drugiej Harry siedział wśród braci Weasleyów, co chwila marszcząc brwi. Pewnie wszyscy mówili mu, co go ominęło w Anglii, podczas ich pobytu na wakacjach.
- Przeżył spotkanie z Rogogonem, więc nic dziwnego, że ze smoczycą twojego pokroju też nieźle sobie radzi – stwierdził Charlie.
- Hej! – krzyknęła, uderzając go w ramię.
- No co? Sama powiedziałaś, że nią jesteś. Muszę przyznać, że dobrze mu poszło.
- Kim jest Steven? – zapytała, zerkając ponad ramieniem Charliego na stojącego w oddaleniu mężczyznę, który ich obserwował.
- To mój chł... mój przyjaciel z Rumunii – odparł zmieszany. – Razem doglądamy smoczej kolonii.
- Charlie, przede mną nie musisz niczego ukrywać – powiedziała Ginny, biorąc jego twarz w dłonie. – Jesteście razem, prawda? Widziałam, jak przed chwilą Steven próbował cię pocałować. Zresztą przez cały czas nie odrywa od ciebie wzroku.
Charlie spojrzał za siebie, po czym skinął niepewnie głową.
- Tak, jesteśmy razem. – przyznał. – Tylko nie mów niczego rodzicom. Nie wiem, jak oni to przyjmą.
- Och, Charlie – westchnęła. – Mama sądzi, że ty nigdy nie będziesz miał nikogo oprócz smoków. Na pewno by się ucieszyła, gdyby się dowiedziała, że nie jesteś sam.
- I niech na razie tak zostanie. Nie chcę, by ktokolwiek dowiedział się o tym moim sekrecie. Wyobrażasz sobie komentarze Freda i George’a?
- A Steven? Pomyślałeś o nim? On chce być z tobą.
- I jest.
- To dlaczego ukrywasz go przed światem?
- Nie ukrywam. Przecież jesteśmy tu razem.
- Ale nie chcesz powiedzieć rodzicom o waszym związku. Mówisz o nim „kolega”, a nie „partner”, czy „chłopak”.
Oboje zamilkli. Ginny patrzyła jak James podskakuje na kolanach dziadka, a Charlie zerknął w bok na Stevena.
- Skąd w tobie tyle mądrości, siostrzyczko? – zapytał, przygarniając ją do siebie.
- Nie zapominaj, że jestem żoną Harry’ego Pottera i musiałam się nauczyć, jak reagować na różne sytuacje.
- Jak nie zionąć ogniem na swojego męża, gdy pojawia się na pierwszej stronie „Proroka Codziennego”, tak?
- Charlie – jęknęła. Chwyciła go za rękę i pociągnęła go za sobą. – Chodźmy do reszty. I weźmy ze sobą Stevena, bo nie mogę znieść tego jego tęsknego spojrzenia.

63 komentarze:

  1. Wracasz do formy! Gratuluje! :))
    Oby kolejny rozdział był szybko ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział spodobał mi się :) Zauważyłam literówkę, ale teraz widzę, że ją poprawiłaś. ;P
    Weny mnóstwo życzę i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zawsze świetna notatka. Zaskoczyło mnie to że zrobiłaś z Charliego geja, ale mam nadzieje że jakoś fajnie to wyjdzie.
    Gratulacje Twórczości

    OdpowiedzUsuń
  4. Warto było czekać, chcę więcej:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaskoczyłaś mnie. Nie sądziłam że w twoim opowiadaniu pojawią się związki homoseksualne. Całkowicie popieram ten punkt widzenia, gdyż nie znoszę homofobów. Mam przyjaciela geja więc wiem jak trudno im ze swoją orientacją.A i taka mała prośba mam już dość "słodkich" rozdzialików gdzie jedynym zmartwieniem są niesnaski małżeńskie więc mam nadzieję na trochę pikanterii w dalszych rozdziałach ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy <3
    Cudowny rozdział :P warto jest tyle czekać na coś tak dobrego. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowna Notka Po Prostu Świetna :))
    I Wszystkiego Najlepszego z Okazji Rocznicy -Bloga

    OdpowiedzUsuń
  8. Notka cudowna jak zawsze, warto było czekać na nią tak długo i WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO z okazji rocznicy ;*.
    Pozdrawiam serdecznie i czekam z niecierpliwością na dalszy ciąg.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochana! Wszystkiego najlepszego!
    Notka przecudowna (jak zwykle) ;*
    Czekam na więcej i zapraszam do mnie :)
    też piszę o Hinny ;*
    miloscktoraniemakonca.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna,świetna, świetna!!! Weny życzę i by kolejny rozdział szybko się pojawił <3 . Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  11. I teraz wbiłaś mnie w fotel. Marudziłaś, że nie masz weny. Że prawie nic nie masz napisane i ciągle kasujesz, a tu nam wyskakujesz z "takim" towarem. No Asiu, chylę czoła. Jeśli tak przejawia się u ciebie brak weny... Rozdział genialny, wreszcie się dowiedzieliśmy, że wysłałaś ich na Szeszele, Zasłabnięcie Hermiony mnie przeraziło, ale na szczęście jest ok, wielki Comming Out Charliego, no proszę. Good for him. Zasługuje na szczęście, odważny krok włączać taki wątek do opowiadania. Cieszę się bardzo, że to zrobiłaś. Rita i reszta hien utwierdziła mnie tylko w przekonaniu, że w moim fanfiku Kingsley musi wziąć prasę w cugle i zrobić z nią porządek.
    Obyś następnym razem miała mniej problemów z weną. Kibicuję i czekam niecierpliwie.

    Wszystkich zapraszam również do mnie.
    http://harry-potter-kontynuacja.blog.pl/

    Pozdrawiam HP:Kontynuator

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetna notka! Naprawdę dobry pomysł z tym Charlim. Zaskoczyłaś mnie i powiało świeżością.A ty mówisz,że nie masz weny..

    OdpowiedzUsuń
  13. I w końcu pojawił sie Charlie :D Cudownie ! Super prezent jak na taką rocznicę :D Gratuluje i życzę weny :D Wszyscy czekamy na następne notki :D

    Megamenna__

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow, Charlie ma... chłopaka. Nieźle mnie zdziwiłaś. Ale powiem ci, że przez to twoje opowiadanie stało się takie bardziej ludzkie... No bo nie wszyscy są idealni. Jakoś nigdy nie wyobrażałam sobie Charliego z dziewczyną, no bo on jest taki...:) Tak czy siak razem z Stevenem będą dobrą parą.
    PS: Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy. Rany tak szybko to zleciało... I oby było jeszcze dłużej:D

    OdpowiedzUsuń
  15. Extra rozdział! I słyszałam, że nie masz weny... kobieto!
    Ty masz wenę! Gratulacje!! I spokojnie, bez nerwów z tymi rozdziałami, że wszystko musisz kasować. Życzę weny;) Pozdro:)

    OdpowiedzUsuń
  16. jakie supeer <3
    Dobrze, że Percy nie wezwał Rona gdy Hermiona zasłabła, bo chyyba juz by jej nie puścił do pracy *,*
    Kocham Twoje opowiadania<3

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetna notka. I ty kobieto nie masz weny. Czytam tego bloga od lat (dzięki niemu za kochałam się w Harrym i Ginny)i nigdy bym nie powiedziała, że twoje notki są pisane bez weny. Cały blog jest cudowny. Nie przepadam za homoseksualizmem, ale też nie jestem homofobem. To, że Charli ma chłopaka w niczym niczego nie psuje, dzięki temu twoje opowiadanie stało się ponadczasowe. Pozdrawiam i życzę weny do pisania kolejnych takich świetnych notek.

    OdpowiedzUsuń
  18. No i na koniec zapomniałabym z okazji 6 rocznicy powstania bloga, życzę Ci jak najwięcej weny do pisania tego świetnego bloga. Jestem w nim zakochana po uszy. Twój blog był pierwszym i zarazem najlepszym blogiem jakiego kolwiek czytałam. Oczywisćie czytam go i czytać go będę nadal.

    OdpowiedzUsuń
  19. Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy ;) Notka świetna;) Czytam Twojego bloga od 3 lat i błogosławie dzień, w którym tu trafiłem;) Przez tyle lat trzymasz świetny poziom. Co do regularności ukazywania rozdziałów powiem tylko tyle, że każdy z nas ma swoje prywatne sprawy. Rozumiem Cię, rozumiem także czytelników, którzy spragnieni czekają na kolejne rozdziały ale niektóry naprawdę przesadzają domagając się kolejnego rozdziału. Życzę Ci kolejnych 6 lat i wszystkich tak wspaniałych rozdziałów jak dotąd;) Pozdrawiam, życzę weny oraz z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja nie wierzę no.. ludzie, rzygam tęczą na te wasze komentarze. "rozdział świetny, notka wspaniała, I ty nie masz weny?!, genialne, bla bla bla". Teraz posypią się komentarze, czy ja potrafię lepiej, że blog Asi jest super, genialny, ponadczasowy, idealny, doskonały itp. Ten blog BYŁ dobry. Jogi nie dość, że pisze rzadko, to jeszcze przyznaję, widać, że pisane na siłę. Wy wiecie ludzie, co to jest wena? Połowa z tych rozkrzyczanych fanów pewnie nawet nie pisze.. Najbardziej mnie rozwaliły komentarze aprobaty, w których aż roi się od błędów. Jakie mam podstawy, żeby twierdzić, że nie jest dobrze? A mam. RAŻĄCE wpadki interpunkcyjne, stylistyczne - po tylu latach? Litości. "Czasy świetności" tego bloga już nie wrócą. Początek był tak prosto zbudowany, jakby pisało go przeciętnie uzdolnione dziecko z podstawówki. Poczytajcie sobie blogi prowadzone przez doświadczone, profesjonalne osoby, wróćcie tu i porównajcie, a jak dalej nie będziecie widzieć różnicy, to krzyżyk Wam na drogę. Nic tu po bezkrytycznych "super, ekstra, wspaniale, nareszcie". Zajarzcie w końcu, że to nie pomaga, serio. Gdzie Twoja wyobraźnia, Jogi? Rozdział jest konkretny i rzeczowy - JAK STRESZCZENIE. Ty lepiej nie streszczaj własnych myśli, bo będzie wychodzić właśnie coś takiego. Może trochę ostro jadę, ale po prostu wkurzona jestem teraz na tych wszystkich idealizujących nastolatków, którzy nie mają pojęcia, że brak krytyki jest jeszcze gorszy, niż szorstka ale szczera ocena. Ja oczywiście Joasiu stoję po Twojej stronie i chciałabym, żeby ta dawna magia stąd wróciła. Przepraszam, że waliłam tak prosto z mostu. Udzielę Ci rady. Pisałaś kiedyś pamiętnik? Wróć do tego. Zapisuj KAŻDĄ MYŚL i każdy impuls, jaki Ci wpadnie do głowy. Spróbuj też notki pisać na początku (od strony Ginny czy tam Harry'ego, nieważne) w pierwszej osobie, a dopiero potem przerabiać na narrację trzecioosobową. Wychodzi szczerze, naturalnie i pisze się szybciej. Przynajmniej mi to pomaga. Czekam na coś nowego, ale nie spiesz się z tym. Jeśli znowu mamy czekać dwa miesiące, to proszę - chcę, żeby było na co, cholibka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powyższą wypowiedź popieram w stu procentach!!! Kiedyś ten blog miał duszę, teraz niestety odnoszę wrażenie, że odwiedzili go dementorzy. Już od kilku miesięcy ciągle piszesz niemal o tym samym, czyli o niczym. Ostatnimi ciekawymi rozdziałami były chyba te z czasów pobytu Ginny w Mungu
      Ann

      Usuń
    2. Sądzę, że macie odrobinę racji, aczkolwiek sama Joasia powiedziała, że nie każdy rozdział ma być dynamiczny. Czasem taka statyczność również jest potrzebna. Gdyby w każdym rozdziale była akcja, to opowiadanie szybko straciłoby jakąkolwiek wartość.

      Usuń
    3. Ale ja wcale nie mówię, że w każdym ma być zaskakująca i zwalająca z nóg akcja, wręcz przeciwnie. Statyczność oczywiście też jest potrzebna. No ale bez jaj, przecież pisać coś "statycznego" też trzeba umieć. Właśnie o to chodzi - im więcej spokoju, tym notka powinna być porządniejsza, mieć bardziej rozbudowane opisy, a nie tylko po parę banalnych słów na jeden temat i to zupełnie nieważny. Ja z kolei popieram kolegę/koleżankę, co poparł(a) mnie: ostatnie ciekawe rozdziały były o Ginny w szpitalu. Potem wszystko się jakoś rozlazło. Prawdziwie dobre powieści potrafią nawet statyką nawet doprowadzać do łez. Jogi, ja ci szczerze kibicuję, ale serio, weź się w garść.

      Usuń
    4. Zgadzam się z wszystkimi. Krytyka jest lepsza od stu miłych komentarzy. Jak jest ich za dużo, to człowiek myśli, że nie ma czego poprawiać i pisze nie od serca. Także uważam, że ostatnim ciekawym rozdziałem na tym blogu był rozdział, kiedy Ginny przebywała w Św. Mungu. Sama prowadzę bloga (www.zmieniona-miona.blogspot.com) i proszę wielokrotnie o krytykę, która rzadko przychodzi. Ludzie boją się napisać swoje uczucia, jeśli notka im się nie podoba, a właśnie tego potrzebuje każdy, kto prowadzi bloga. Na starym adresie bloga pisałaś lepiej. Życzę powrotu do formy i mam nadzieję, że nie zniechęciłam cię do pisania.
      ~ Sylwia

      Usuń
  21. Charlie gejem? ;/ nie. no to twoja decyzja. opisuj bardziej dialogi. i rozbudowuj opisy :p

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja! Genialny rozdzial!!! Po prostu ten watek z Charlie mnie sszokowal! Pozdrawiam i zycze dalszej weny!!!

    OdpowiedzUsuń
  24. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś HOMOFOBEM JAK NIC !!!!!!!!!!!!!!!

      Usuń
    2. a ty jesteś przewrażliwiony xd

      Usuń
  25. Zaskoczyłaś mnie Charliem i Stevenem, ale jak tak pomyślę, to ciekawe rozwiązanie :)
    I mam nadzieję, że ten stan Harry'ego utrzyma się dłużej, w sensie - rodzina, dom, a nie ciągła praca.

    OdpowiedzUsuń
  26. wchodziłam codziennie i sprawdzałam :D no i się doczekałam <3 ! miłe oderwanie od codzienności, jak zawsze...Dziękuję! :*

    OdpowiedzUsuń
  27. +Jak zawsze świetna notka
    - (brak)
    = I LOVE BLOG ♥♥♥♥♥


    P.S. notka miała być w niedziele (WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO)

    OdpowiedzUsuń
  28. Droga Asiu twój blog jest świetny niestety czytając te komentarze stwierdzam iż zgadzam się z niektórymi i uważam ,że kilka rozdziałów o idealnej miłości... to trochę monotonne mimo ,że te wakacje się im przydały teraz po powrocie będzie znów to samo Harry w pracy a Ginny w domu. Może będzie jakaś akcja ,że Ginny wyląduje w Mungu ale ja byłabym za tym by dodać trochę takiej ostrości np. Bellatrix ucieknie z Azkabanu i porwie Ginny ale nie użyje zaklęć torturujących (żeby Ginny nie straciła dziecka) i Harry (Hero....!!!) przyjdzie ją ratować i takie tam. Chodzi o to żeby dołożyć jakąś akcję. Oczywiście nie mówię ci jak masz pisać bloga nic z tych rzeczy ale zrozum mimo ,że kocham ten blog to trochę mnie to nudzi. Życzę weny i pomysłów


    Twoja fanka

    Hedwiga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorry za błędy ortograficzne lecz mam dysleksję 2 stopnia i jest ciężko.


      Hedwiga

      Usuń
  29. Jeśli, chcesz by Twój blog został poddany ocenie, zapraszam serdecznie na pisanie-to-sztuka.blogspot.com
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. A ja się dziwię takim opiniom ostrym... Kilka dni temu, kiedy autorka napisała, że brakuje jej już pomysłu na dalszy ciąg ruszyła fala oburzenia "jak to? daj cokolwiek!". Mam wrażenie, że sami wymusiliście taką notkę a teraz narzekacie.
    jogi_hp ja podziwiam wytrwałość. Twoja historia ciągnie się już bardzo długo i mimo to wciąż szukasz pomysłów i inspiracji.
    Sama się przez ten czas na pewno zmieniłaś, zmieniły Ci się poglądy na wiele spraw i stąd różnice między tym co było na początku a stanem obecnym.
    Być może przy okazji rocznicy czas już odczarować swój świat i zastanowić się nad czymś nowym, własnym i poważniejszym? Jak dla mnie masz potencjał i życzę aby w zderzeniu z rzeczywistością samodzielnego pisarstwa on nie utonął.
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "A ja się dziwię takim opiniom ostrym... Kilka dni temu, kiedy autorka napisała, że brakuje jej już pomysłu na dalszy ciąg ruszyła fala oburzenia "jak to? daj cokolwiek!". Mam wrażenie, że sami wymusiliście taką notkę a teraz narzekacie. " Nie oceniaj ogólnie tego, co było pisane indywidualnie. Ci, co chcieli cokolwiek, to teraz przecież piszą, że jest genialne. Patrz na samą górę. Za to ci, co prosili, żeby było nie na siłę tylko prosto z serca, teraz wygłaszają szczere opinie. Również patrz powyżej. Dziękuję :)

      Usuń
  31. Bardzo dobry rozdział!:) Warto było czekać ;)
    Spóźnione życzenia z okazji rocznicy bloga, to już 6 lat!:))) Choć ja dopiero od około roku śledzę i czytam bloga ;)
    Pozdrawiam :D
    Em.

    OdpowiedzUsuń
  32. Jedna z lepszych notek. Warto było tak długo na nią czekac. Z niecierpliwości a czekam na następną :p
    jukucz

    OdpowiedzUsuń
  33. o boż Charlie gejem nie spodziewałam się tego

    OdpowiedzUsuń
  34. Świetna notka. szkoda, że tak rzadko piszesz. ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Nominowałam Cię do The Versatile Blogger :P Więcej info mu mnie :P roseiscorupius-dlaczegoniktmnieniezauwaza.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  36. <333 Niedawno natrafiłam na tego bloga i stwierdzam że kochaaaammm :*
    super rozdział, jak wszystkie zresztą :D
    czekam na kolejny, jedyna wada jak dla mnie to że dodajesz teraz rzadko nowe notki.
    Weny życzę.
    #Lily

    OdpowiedzUsuń
  37. Od kilku dni czytam twojego bloga i stwierdzam że jest świetny ! Mam nadzieję że notki będą często ! Świetnie jeszcze raz i czekam na nastepne rozdziały !!

    Pozdrawiam Zuza :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Świetne : D .. Zapraszam na mój blog , dopiero zaczynam : http://dieinyourarms-justinbieber.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  39. Zostałaś nominowana do The Versatile Blog przez Queeen z http://www.justinbieber-clare.blogspot.com/ : )

    OdpowiedzUsuń
  40. Super opowiadanie. Zapraszam na mojego bloga http://magiaprzezherbate.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  41. Świetny rozdział :) zapraszam do mnie i mojej koleżanki

    http://faceci-problemy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  42. Jak mogłaś... Charlie... gej... to jest obrzydliwe... trochę mi się to nie spodobało na ale to szczegół...

    OdpowiedzUsuń
  43. a weźże wal to w cholere

    OdpowiedzUsuń
  44. Mój Boże, to jest niesamowite!
    Masz ogromny talent i powinnaś go rozwijać. Może napisz książkę? :3
    Charlie to gej? Troszkę mnie to zniesmaczyło, ale rozdział ciekawy :)

    Czekam na kolejną notkę!
    [make-love-not-horcruxes.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  45. świetna, no :D

    OdpowiedzUsuń
  46. Czemu tak długo musimy czekać na następny rozdział!! Ja po prostu wariuję, bo to co piszesz jest wspaniałe *_* Powaliło mnie to, że zrobiłaś z Charlie'go geja xD Jestem baardzo ciekawa, jak wszystko się dalej potoczy i mam nadzieję, że napiszesz też coś o nauce młodych Potterów i Weasley'ów w Hogwarcie. To by było baardzo fajne : D Mogłabyś też wspomnieć o życiu dorosłym przyjaciół szkolnych Harry'ego, Rona i Hermiony. Na przykład z kim się związali czy coś o ich dzieciach ... Czekam z niecierpliwością!!
    P.S. Nie od razu znalazłam twojego bloga, a jak już na niego trafiłam to byłaś przy chyba 130 którymś rozdziale i czytałam go po nocach, bo tak byłam wszystkiego ciekawa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież dzieci są za małe na szkołe a cale opowiadanie Asi wiąże się z Harrym, Ronem i Hermioną ;/ Chyba nie czytałaś..

      Usuń
  47. hej. jestem tu nowa:) fajnie piszesz, tylko dlaczego takie długie odstępy czasowe robisz pomiędzy notkami? przydałoby sie kilka nowych.

    OdpowiedzUsuń
  48. Genialne uwielbiam twojego bloga.
    P.S mam prośbę bardzo zależy mi na waszych opiniach mojego bloga: http://trudnemarzenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  49. Słuchaj, nie wiem co ty wyprawiasz. Masz wielu czytelników, a ty robisz z siebie jakąś wielką paniusie, na którą trzeba czekać dwa miesiące. Lubiłam Twój blog, ale nie mam zamiaru czekać na jedną notke kilka tygodni! Wiem, brak pomysłu, ale to jest jakaś lekka przesada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. żeby ok. trzy strony A4 pisać dwa miesiące albo nawet i wiecej? bez jaj. nie oplaca sie zebys pisala. po prostu sie NIE OPLACA. na bloga wszyscy przestana wchodzic, nawet te rozkrzyczane malolaty ktore twierdza ze "ubóstwiają twoje opowiadanie, jest wspaniałe, cudowne i masz nie przestawac". czego ci żal? jak nie chcesz zostawiac niedokonczonej historii, to... DLACZEGO JEJ NIE SKOŃCZYSZ? można sie obowiazkami zasłaniać tydzien ale nie pięć. pozdro ;*

      Usuń
    2. Popieram. Asiu, twój blog miał kiedyś w sobie coś takiego, co sprawiało, że się w nim wręcz zakochałam. Teraz to bardziej romansidło z odrobiną magii, na które trzeba czekać ponad dwa miesiące. Błagam Cię, spraw żeby to coś wróciło i trochę zwiększ tempo.

      Usuń
    3. Kocham twój blog , ostatnie rozdziały są coraz ciekawsze ! Czekam na więcej ;) Życzę weny : **
      Karolcia : **

      Usuń
  50. Zgadzam się z krytyką. Kochałam Twojego bloga. Ale to twoje dodawanie notek po 3/4 miesiące to przesada. Jeżeli tak masz zamiar pisać to lepiej to skończ. bo wchodzę na ten blog już chyba 10 raz od 18 marca i znowu nic... Nadzieja z kazdym kolejnym wejściem na stronę i brakiem informacji - umiera.
    Mam do Ciebie gorącą prośbę. Albo spróbuj przywrócić dawną magię temu blogu i dodawaj notki regularnie co 3 tygodnie jak kiedyś.
    Albo po prostu skończ.
    Przepraszam za ostre słowa... ale już dłużej nie mogłam milczeć.
    ~ Avene

    OdpowiedzUsuń
  51. Piękny talent...Zaczyna się na blogu może skończy się na książce.Notka jest wyśmienita jak wszystkie na tym blogu. Przykro mi ale muszę przyznać rację Avene.Co z notkami?Zakończ bloga jeśli nie masz pomysłów lepsze to niż nic...Niż cierpienie i cień nadziei na kolejną notkę.Zakończ czymś debiutanckim np. ostatnim starciem bohatera z śmierciożercami.Blog niekoniecznie musi się kończyć szczęśliwie. Z góry pozdrawiam i powodzenia.

    OdpowiedzUsuń