sobota, 28 lipca 2012

151. Koniec urlopu

Ginny nie mogła oprzeć się wrażeniu, że Ron i Hermiona odetchnęli z wielką ulgą, gdy nie musieli już zajmować się Jamesem. Próbowała z Hermiony wyciągnąć, co się działo u nich od wczoraj i czy James wcześniej też okazywał umiejętność czarowania, ale Hermiona za każdym razem unikała odpowiedzi. Z Ronem było tak samo. Co zrobił ten mały chłopiec, że tak bali się go jego chrzestni? W końcu im odpuściła i po uśpieniu Jamesa usiadła na kanapie w salonie, by być blisko Harry’ego. 
Przez resztę wieczoru Teddy nie odstępował wujka na krok. Po powrocie z dworu uparł się na wspólną kąpiel z wujkiem i marudził tak długo, dopóki Harry nie wsadził go do wanny, a on stanął obok niego pod prysznicem. Potem grali w eksplodującego durnia, osmalając sobie co chwila brwi, razem układali klocki i budowali fortece na podłodze przed kominkiem w salonie.
Ginny uśmiechała się, patrząc na obu chłopców. Tak, chłopców, bo Harry, będąc z Teddym cieszył się jak dziecko, którym nigdy nie był; w końcu to co przeżył nie tylko u Dursleyów, ale też przez wszystkie lata szkolne spowodowały, że musiał dorosnąć dużo wcześniej niż wszyscy inni w jego wieku i w takich chwilach próbował nadrobić tamte lata. Wiedziała jednak, że gdyby coś się stało, wystarczyłby sygnał z Biura czy cokolwiek innego, stałby się na powrót zdeterminowany i stanowczy jak zawsze.
Teddy podskoczył i podbiegł do niej.
- Ciocia, chodź i pobaw się z nami! – zawołał. 
- Bawcie się sami – odparła. – Ja tu posiedzę i będę was obserwować.
- Wszystko w porządku, Ginny? – zapytał Harry. W jego głosie pobrzmiewała troska. – Gdzie James?
- W jak najlepszym. A James śpi w kuchni.
Teddy stał jeszcze chwilę przy Ginny, patrząc to na nią to na wujka.
- Chodź do mnie, Teddy – powiedział Harry, klepiąc ręką o dywan obok siebie. – Mieliśmy zbudować nowy zamek, a to zajęcie dla prawdziwych mężczyzn.
Chłopiec kiwnął główką, podbiegł do niego i ukląkł na podłodze. 
- To od czego zaczynamy?
- Od tych klocków – Harry wskazał na największe. 
Zabawa trwała w najlepsze. Ginny wkrótce zwinęła się w kłębek i położyła na kanapie. Prawie usypiała, gdy podeszła do niej mama.
- Jak chcesz, to możesz położyć się na górze u siebie w pokoju – zaproponowała.
- Dzięki, ale i tak niedługo będziemy wracać do domu – odparła Ginny.
Podniosła się, robiąc dla niej miejsce i rozejrzała się.
- Gdzie są wszyscy?
- Hermiona źle się poczuła i Ron teleportował ich do domu, a Andromeda położyła się w pokoju gościnnym.
- Coś poważnego?
- To po prostu zmęczenie. A jak ty się czujesz? 
- Dobrze, zupełnie inaczej niż rok temu. A co z Hermioną?
- Podobno James dał im wczoraj popalić – stwierdziła mama z uśmiechem. – Wielokrotnie kontaktowali się ze mną przez kominek. 
- Co? – Ginny podskoczyła zaskoczona i usiadła wyprostowana. – Dlaczego nie skontaktowali się z nami?
- Podobno próbowali, ale wszystkie dostępy do waszego domu były zablokowane.
Giny spojrzała na Harry’ego z mordem w oczach. Harry tylko wzruszył ramionami.
- Chodziło mi o to, żeby nikt nam nie przeszkadzał – wyjaśnił. – A ty byłaś z tego faktu bardzo zadowolona – zauważył, poruszając sugestywnie brwiami.
- Harry! – krzyknęła zażenowana, widząc rumieńce na twarzy swojej matki. – A gdyby coś się stało? – zapytała, by wrócić do tematu Jamesa.
- Przecież wszystko było w porządku. 
- Na szczęście – syknęła. Pokręciła niezadowolona głową i odwróciła się. – Na pewno uciekli, by nie musieli już zajmować się Jamesem – stwierdziła.
Z pokoju gościnnego wyszła pani Tonks.
- Teddy, czas na nas – oznajmiła. – Molly, dziękuję za zaproszenie – zwróciła się do pani Weasley – ale wiesz... wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej, zwłaszcza w moim wieku.
- Rozumiem, kochana. – Pani Weasley kiwnęła głową.
- Nie! – wykrzyknął chłopiec, gdy zrozumiał, że to koniec zabawy, i przypadł do Harry’ego. – Chcę zostać z wujkiem!
- Jutro muszę iść do ministerstwa, Teddy – stwierdził Harry. – Zobaczymy się w najbliższy weekend, dobrze?
- Naprawdę? Polatamy wtedy na miotłach? 
- Co tylko będziesz chciał, mały. – Potargał mu włoski. 
- Super! 
Pożegnali się i Andromeda deportowała się z Teddym do swojego domu. 
Molly została w kuchni, by przygotować kolację dla Artura, który miał niedługo wrócić z pracy, a Potterowie wrócili do salonu. Harry przysiadł na podłokietniku obok Ginny. 
- Nie wierzę, że to powiedziałeś – stwierdziła Ginny. – Aż się boję, co o tym pomyślała moja mama. No i po drugie... Teddy. Mały tak bardzo cię kocha, a ty znowu...
- Co „znowu”? – wpadł jej w słowo. – Obiecałem mu, że spędzi ze mną przyszły weekend. Coś w tym złego? A może chciałaś mieć mnie tylko dla siebie? – wymruczał i zsunął się obok niej.  – Poza tym twoja mama powinna być zadowolona, że między nami wszystko jest już okej.
Przygarnął ją do siebie i pocałował w odsłoniętą szyję.
- Harry... – jęknęła – nie teraz...
Osunęła się po nim i ułożyła się wygodnie na kanapie, kładąc głowę na jego kolanach.
- Po prostu boję się, że znowu coś obiecujesz i to się nie spełni – mruknęła. 
Harry pokręcił głową.
- Już nigdy tak nie będzie. 
W kuchni trzasnęły drzwi i usłyszeli płacz Jamesa, a chwilę potem głos Artura.
- James? Gdzie twoi rodzice? Są tutaj?
Potterowie poderwali się z miejsca i podeszli do drzwi kuchni. Artur trzymał w ramionach zapłakanego chłopca i próbował go uspokoić. Ginny doskoczyła do nich i wzięła malca na ręce.
- Dziadek obudził? – zaszczebiotała. – Niedobry dziadek. – Pogroziła ojcu palcem, mrugając okiem, i przytuliła Jamesa, kciukiem wycierając płynące po małej buźce, łezki. – Mamusia i tatuś zabiorą cię do domku i położymy spać, tak? 
James ziewnął i zamlaskał. 
- I chyba coś zjemy przed snem – zauważył ze śmiechem Harry.
Otulił żonę i syna ciepłym płaszczem, sam też się ubrał, i razem podeszli do Weasleyów, by się pożegnać.
- Cieszę się, że między wami wszystko już w porządku, córeczko – szepnęła Molly, całując Ginny w policzek, a Jamesa w główkę. 
- Mam nadzieję, że tak zostanie – odparła cicho Ginny. 
- Nieporozumienia są potrzebne, by zrozumieć drugą stronę – powiedziała Molly. – Ale niekoniecznie muszą one być często.
- Oby jak najmniej – przyznała Ginny i podeszła do Harry’ego, który rozmawiał z jej ojcem. – Idziemy?
- Oczywiście. 
Wyszli na podwórko i po przejściu przez furtkę deportowali się.
Niestety w Dolinie Godryka czekała na nich przykra niespodzianka. Zgredek oznajmił, że po południu był tutaj Mark Newton i zostawił dla Harry’ego jakieś dokumenty, które skrzat odłożył w gabinecie. 
Harry skrzywił się, spoglądając przepraszająco na Ginny, a ona westchnęła zrezygnowana i poszła do kuchni, przygotować kolację.
Gazowe lampy rozjaśniły pomieszczenie, gdy tylko Harry do niego wszedł. Podszedł do biurka i dostrzegł teczkę i kilka pergaminów z ministerstwa leżących na środku, obok pamiętnika Lily i pudełka z jej zdjęciami oraz fotografią Ginny i jego.
Tym razem stali na niej blisko siebie i uśmiechali się do niego. On obejmował ją ramieniem i trzymał w drugim Jamesa, a ona pomachała mu ręką i wtuliła się w niego.
Sam też się uśmiechnął i usiadł, biorąc do ręki pergamin leżący na samym szczycie. Była to wiadomość od Kingsleya.

Harry
Sprawdziłem, kiedy Narcyza Malfoy prosiła mnie o zgodę na odwiedziny Lucjusza w Azkabanie. 
10.10.2004 oraz 23.12.2004. 
Każdego następnego dnia była w Azkabanie z osobą towarzyszącą. Z tego co mi i Percy’emu udało się ustalić, osobą towarzyszącą był jeden z aurorów. Nie chcę spekulować, ale to on może być łącznikiem ze śmierciożercami, o którym mówiłeś. 
Kingsley Shacklebolt 
Minister Magii
PS. Przyjdź jutro do mojego biura.

Harry zmarszczył brwi. Narcyza była w Azkabanie na dzień przed wigilią i ucieczką śmierciożerców. To nie mógł być przypadek. I ten tajemniczy auror, który jej pomaga. Kim on jest? Przeczytał jeszcze raz post scriptum: „Przyjdź jutro do mojego biura”. Czyżby Kingsley wiedział, kto to jest?

Z pytaniami jednak musi zaczekać do jutra. Złożył pergamin i schował do wewnętrznej kieszeni szaty. Gdy to zrobił dostrzegł teczkę, do której był przyklejony wydarty skrawek pergaminu z krótką notką od Marka.

Potter,
Myślę, że to Ciebie zainteresuje. Tutaj jest jedyna wzmianka o Spinner’s End – miejsca, którego szukałeś.
Mark Newton

Spinner’s End.
To miejsce, o którym wspomniał Zabini podczas ich ostatniego spotkania. Co to za nazwa? Poczuł dreszcz podniecenia i ciekawości, który odczuwał za każdym razem, gdy docierał do sedna.
Otworzył teczkę i ze środka spojrzał na niego mężczyzna o tłustych czarnych włosach, haczykowatym nosie i ziemistej cerze – Severus Snape. Jego czarne oczy zwęziły się do wąskich szparek, i Harry odniósł wrażenie, że słyszy sarkastyczny głos byłego profesora: „Potter!”, gdy Harry osunął się na oparcie fotela. 
Snape? Co on ma z tym wspólnego?, pomyślał. Przecież on nie żyje. I dlaczego tak nagle, po tylu latach się pojawia? Najpierw we wspomnieniach jego matki, potem w jego, z czasów ostatniej wojny, a teraz to. 
Odłożył zdjęcie na bok i przejrzał pergaminy w teczce. 
Na samym wierzchu znajdowała się mapa jakiegoś miasteczka. Harry przyjrzał się temu uważniej. To był plan niewielkiej robotniczej wioski o dziwnej nazwie Forgeley. Jedna z uliczek, na skraju mapy, która kończyła się murem, była oznaczona krzyżykiem. Pod nim był napis: „Spinner’s End”. Niedaleko płynęła rzeczka, zapewne ściek z fabryki znajdującej się po drugiej stronie miasteczka; idealne miejsce na aportację.
Nie wierzył, że to tutaj ukrywają się obecnie śmierciożercy. W tak bardzo mugolskiej okolicy? Jakoś mu to nie pasowało do Malfoya i Lestrange. Ale Zabini wyraźnie powiedział, że śmierciożercy rozprawiali o ukryciu tam czegoś albo kogoś.
Odłożył mapę i zerknął na resztę dokumentów. Na wierzchu znajdowała się notatka z najważniejszymi danymi Snape’a, bardzo przypominającą tę pana Weasleya, którą czytał, gdy musiał włamać się do ministerstwa, by wykraść horkruks od Umbridge.

SEVERUS SNAPE

Status krwi:                                        Czarodziej pół krwi
Śmierciożerca (oczyszczony z zarzutów przez Albusa Dumbledore’a w 1981r.), utajniony szpieg Zakonu Feniksa
Mistrz eliksirów w Hogwarcie od 1981; nauczyciel Obrony przed Czarną Magią 1996/97
Rodzina:                                          Ojciec Tobiasz Snape (mugol), matka Eileen Snape z domu Prince (czystej krwi)
Status obecny:                                    Nie żyje.
Ostatnie miejsce zamieszkania:          Forgeley, Spinner’s End 10

A więc, to był dom Snape’a. Dobrze by było tam pójść. Tylko co by tam znalazł? Stare eliksiry? Jedynym wyjściem było sprawdzenie i na własne oczy przekonanie się, jaka jest prawda.
Wtedy przypomniał sobie list do jego matki w dniu ślubu. Snape napisał tam coś o zagajniku nad rzeką. Czyżby mówił o tej konkretnej rzeczce w Forgeley? Czy idąc tam, poznałby jeszcze inne tajemnice znajomości tych dwojga? Aż się wzdrygnął na samą myśl. Skąd przyszedł mu do głowy ten pomysł? Jego matka i Snape. Przecież to koszmar.
Usłyszał pukanie i cichy szept:
- Harry? Możemy wejść?
Podniósł głowę i uśmiechnął się. W progu stała Ginny z Jamesem siedzącym jej na biodrze i popiskującym radośnie.
- Oczywiście. Czemu on jeszcze nie śpi? – Wskazał głową na Jamesa.
- Po zupce zachciało mu się bawić. Długo tu będziesz? 
- Jeszcze trochę. Możecie posiedzieć razem ze mną. Tu jest dużo miejsca.
Ginny podeszła do biurka i wzięła do ręki zdjęcie, jednak szybko musiała je odsunąć od siebie, bo James już wyciągał rączki, by je chwycić. 
- James, nie! – wykrzyknęła. Harry odebrał od niej fotografię i odłożył do teczki. – Co tu robi zdjęcie Snape’a? – zapytała, odsuwając się od biurka. – I... jego dane? – dodała, gdy dostrzegła resztę papierów.
- Jakiś czas temu Zabini powiedział, żebym poszukał nazwy Spinner’s End – zaczął wyjaśniać – i Mark znalazł ją w danych Snape’a. To ulica, przy której znajduje się jego rodzinny dom.
Ginny kiwnęła głową i usiadła na fotelu przed biurkiem, sadzając Jamesa na kolanach. Malec wyciągnął rączki i przywołał do siebie małą książeczkę z Baśniami barda Beedle’a.
- Chcesz, żeby ci poczytać, skarbie? 
James zaklaskał i wtulił się w mamę. Ginny podkuliła nogi pod siebie, przerzuciła stronę i zaczęła czytać bajkę o czarodzieju i skaczącym garnku. Harry schował wszystkie papiery do szuflady biurka i zapatrzył się w nich, słuchając spokojnego głosu Ginny i zapominając o całym świecie.
Wkrótce James zasnął, więc Ginny odłożyła książeczkę na bok i spojrzała na Harry’ego, który wyczuł, że chce o czymś porozmawiać. Wstał, wyszedł zza biurka i klęknął przy jej fotelu. 
- O co chodzi, Ginny?
- To koniec spędzania wspólnie wieczorów i dni, prawda? – zapytała. – Wracasz do pracy i my już...
- Nie – uciął. – To nie jest koniec. Poszukiwanie śmierciożerców nadal będzie dla mnie ważne, ale wy jesteście zawsze dla mnie najważniejsi.
Ginny skrzywiła się, jednak nic nie powiedziała. Już kiedyś mówił jej te słowa i jak się to skończyło? Kłótnią i jej pobytem w Szpitalu Świętego Munga.
Harry położył rękę na główce Jamesa, głaszcząc go delikatnie. Uśmiechnął się, gdy malec zamlaskał i przytulił się do jego dłoni. 
- A o co chodzi ze Snape’em? – zapytała Ginny, przerywając ciszę, która zapadła. – Nie wierzę, że te akta to tylko informacja o tej ulicy... – Wyciągnęła rękę i wskazała na biurko. – Czego próbujesz się o nim dowiedzieć?
Harry zacisnął powieki. „Tylko nie pytaj o Ostatnią Bitwę i Voldemorta, proszę... Nie pytaj...”, pomyślał błagalnie. Nie chciał wracać do tamtych wspomnień.
- Harry? – ponagliła go, kładąc dłoń na jego policzku. – Otwórz oczy.
Uchylił powieki. Ginny patrzyła na niego wyczekująco. 
- Naprawdę chciałem znaleźć to miejsce – wyjaśnił – i nie spodziewałem się, że będzie związane ze Snape’em. Niestety od kilku dni Snape pojawia się w różny sposób. Najpierw we wspomnieniach mojej matki, potem napomknęła o nim McGonagall, gdy byłem w Hogwarcie, a potem wróciły... – zawahał się – ...wróciła moja przeszłość.
Harry skrzywił się i odwrócił twarz od Ginny. Nie chciał tego wspominać, jednak sam do tego nawiązuje.
- Przeszłość? – mruknęła zaskoczona, po czym zmarszczyła brwi, gdy dotarło do niej, o czym mówi. – Ostatnia Bitwa, tak? Więc, to prawda, że zanim walczyłeś z Voldemortem, spotkałeś Snape’a i go...? – urwała, nie kończąc tej myśli.
- Tak i nie – wymamrotał. Znów pojawił się przed nim wijący się w agonii mężczyzna, a on stoi nad nim z wyciągniętą różdżką, trzymany za rękę przez Voldemorta. – Ginny, proszę. Nie chcę teraz o tym mówić. 
Wstał i podszedł do biurka, opierając się o nie rękami, tyłem do niej.
- A kiedy? Nigdy mi o tym nie mówiłeś – stwierdziła z wyrzutem.
- Obiecuję, że pokażę ci wszystko, ale nie dzisiaj.
- Pokażesz? – zapytała zdziwiona.
- Tak, pokażę – potwierdził cicho.
Wstała, tuląc do siebie Jamesa, i podeszła do niego. Miał opuszczoną głowę, a ręce zaciśnięte w pięści, które co chwila zaciskał i rozluźniał. Był cały spięty. Położyła dłoń na jego ramieniu. Wiedziała, że to nie są dla niego miłe wspomnienia. 
- Zdobędę dla nas myślodsiewnię z ministerstwa. Tak będzie mi łatwiej – wyjaśnił i odwrócił się do niej, by objąć ją ramionami.
Ginny skinęła głową. Zrozumiała, że Harry jej nie zbywa, tylko w odpowiedniej chwili chce pokazać całą prawdę.
- A Ron i Hermiona... Czy oni o tym wiedzą? – spytała.
Harry potrząsnął głową. 
- Nikt tak naprawdę nie wie, co się ze mną wtedy działo. Wszyscy, którzy tam byli, nie żyją...
Ginny przysunęła się do niego i wtuliła się w jego pierś.
- Nie musisz tego robić – szepnęła. 
- Muszę się z kimś tym podzielić, a ty jesteś najbliżej. Mam przeczucie, że to dopiero początek... A przyda mi się ktoś, kto pomoże mi się potem pozbierać.
Pochylił się i położył głowę na jej ramieniu.

49 komentarzy:

  1. Świetnie ;D ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaronia Stone29 lipca 2012 02:14

    Świetna notka. Przyznam, że ciekawy pomysł z myślodsiewnią. Ciężko będzie Harry'emu podzielić się tym co przeżył. Trzymam za niego kciuki :)
    Pozdrawiam i życzę weny :)
    Aaronia Stone

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedawno przeczytałam cały twój blog i muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem. Przyznam szczerze, że zmartwiła mnie sytuacja w Mungu, ale dobrze, że tak się skończyło.
    Jestem ciekawa czy Harry dotrzyma danej Ginny obietnicy; " Nie – uciął. – To nie jest koniec. Poszukiwanie śmierciożerców nadal będzie dla mnie ważne, ale wy jesteście zawsze dla mnie najważniejsi."
    Ze zniecierpliwieniem czekam na nową notkę. Pozdrawiam i życzę dużo, dużo weny ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Notka świetna jak zawsze i nie mogę się doczekac kolejnej. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. notki zawsze były swietne ale ta była słaba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam jesteś słaby -.-

      Usuń
  6. WoW. to jest niesamowite! Ciekawe jak rozwinie się ta akcja z Spinner's End.
    No i czy Harry na pewno pokaże Ginny te wspomnienia...
    Czekam na następną notkę
    I życzę weny:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fanka Pottera*29 lipca 2012 11:12

    Cudowna notka :)

    Czekam na kolejną i pozdrawiam :)

    P.S. Życzę weny

    OdpowiedzUsuń
  8. Notka świetna jak zawsze. Pozdrawiam i życzę weny:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Notka jest super. Ciekawa jestem jak rozwinie się akcja ze Snap'em i Spinner's End. Napewno Harry'ego będzie wiele kosztowało pokazanie wspomnień z tamtych wydarzeń.

    P.S. Życzę Weny i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam nadzieję, że Harry naprawdę dotrzyma słowo i będzie poświęcał dużo czasu dla rodziny. No i wymyśliłaś o wiele gorszą wersję śmierci Snape'a, mam nadzieję, że Ginny zrozumie tę sytuację.

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmm, ciekawe o co chodzi z tym Spinner's End no i Snapem... Mam nadzieję, że Harry nie rzuci się z powrotem w wir pracy i nie zapomni znowu o rodzinie. Dosyć póki co wycierpieli.
    Pozdrawiam i życzę duużo weny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. świetna część
    jesteś najlepsza <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Hehe, a ja mam takie wrażenie, ze bd jakiś kontakt ze Snapem xd Ew. bd żywy xd

    OdpowiedzUsuń
  14. Robi się ciekawie. Ja też mam wrażenie, że snape albo żyje, albo tam pod tą rzeką będzie coś ukryte związanego z jego matką, lily. no i kiedy wreszcie ginny urodzi? :D Tyle to czasu trwa, przyśpiesz to trochę ;)
    notka świetna, kocham cię ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. To jest świetne i boskie!
    Kocham to opowiadanie!!

    OdpowiedzUsuń
  16. no w końcu... tyle czasu czekałam na nową notkę...
    co z tym Snape'm? jestem ciekawa, co James zrobił Ronowi i Hermionie. ; )
    ~Moonstone

    OdpowiedzUsuń
  17. Super notka . Ciekawe o co chodzi z tym Snape'm ...
    Nie mogę się doczekać następnej .. ;)
    Weny Życzęę . ^^

    OdpowiedzUsuń
  18. Super notka ! Wreszcie się doczekałam. Jestem ciekawa co dalej ! I co ze Snapem... Tylko nie mów, że on żyję. ! xd Życzę weny i pozderki !

    OdpowiedzUsuń
  19. Wspaniały rozdział. Czekam z niecierpliwością na kolejną. Snape? No proszę... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny rozdział z niecierpliwością oczekuje następnego.

    OdpowiedzUsuń
  21. notka świetna ;D czekam niecierpliwie na następną ;*

    OdpowiedzUsuń
  22. Notka cudowna, jestem ciekawa co dalej z tym Snape'm. Czekam na ciąg dalszy!



    Zapraszam też do siebie
    http://daughters-of-slytherin.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Z jakiegoś powodu zawsze pociągały mnie czarne charaktery, a Snape to już szczególnie <3 Nie miałabym nic przeciwko jego ewentualnemu zmartwychwstaniu lub coś koło tego ^^^

    OdpowiedzUsuń
  24. Muszę Ci powiedzieć, że czytam kilka blogów o tematyce związanej z Harrym Potterem, ale ten jest zdecydowanie moim ulubionym. Piszesz z niesamowitą lekkością i realizmem, a dzięki temu chętnie powracam tutaj i zapartym tchem poznaje kolejne szczegóły z życia Harrego i Ginny :)

    OdpowiedzUsuń
  25. ,,Anonimowy29 lipca 2012 10:29

    notki zawsze były swietne ale ta była słaba
    Odpowiedz" - kompletnie się z tym nie zgadzam.. ;/ Notka świetna jak każda. ;P Nie wiem jak Ty to robisz ale zdecydowanie jest to najlepszy blog jaki czytałam. ;) Naprawdę Cię podziwiam. Życzę weny i mam nadzieję że będziesz prowadzić ten blog baaaaaaaaaardzo długooooooo. :* <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Fajnie że wreszcie pojawiła się nowa notka. Mam nadzieję że wena wróciła ;)sądząc po notce wróciła, bo jest świetna jak zawsze. Nie mogę się doczekać, kiedy przyjdzie na świat maleństwo Rona i Hermiony. Niech się przekonają co to znaczy być rodzicem ;D chciałabym żeby było trochę więcej o nich ;) życzę dużo weny ;*
    rozalia*

    OdpowiedzUsuń
  27. Współczuję Ronowi i Hermionie:)
    Piszesz świetnie: miałam wrażenie, że jestem razem z nimi w tym gabinecie.
    Jest świetnie

    OdpowiedzUsuń
  28. ♣ Witam serdecznie. Zauważyłam, że interesujesz się pisarstwem historii, dlatego chciałabym Ci zaproponować pewną stronę, której jestem założycielką. Jest to forum o tematyce magicznej. Zapewne jeżeli kiedykolwiek wpadła Ci w ręce książka bądź film „Harry Potter”, to zainteresuje Ciebie również Nasz wspaniały Vaylon. Pomiędzy Vaylonem a Potterem nie ma zbyt wielkiego podobieństwa. W obu znajduje się szkoła Magii, ale to nie jest Nasz główny priorytet. Nie tylko można uczęszczać do szkoły, ale także stworzyć postacie dorosłe, które z zamkiem nie będą miały nic wspólnego i będą żyły własnym życiem.
    ♣ Na tą chwilę najbardziej potrzeba Nam uczniów i profesorów, ponieważ rok szkolny zaczyna się już 1 września. Obecnie można być tylko uczniami pierwszej bądź drugiej klasy. Zależy to od zaliczenia testów na drugi rok. Rok trwa u Nas zaledwie pół roku. Do szkoły chodzi się przez 5 miesięcy a wakacje ma się miesiąc. By dostać zaliczenie wystarczy zdobyć odpowiednią ilość punktów z danego przedmiotu. Punkty zdobywa się za uczestniczenie w zajęciach, za dodatkowe lub obowiązkowe prace, za konsultacje z profesorami i jeszcze inne rzeczy. Tak więc nie ma problemu by zdobyć odpowiednią ilość punktów do zaliczenia. Wystarczy tylko chcieć. Z resztą co ja Ci będę teraz o tym opowiadać jak wszystkie informacje na ten temat znajdują się w dziale regulaminowym jak i Kart Postaci. Po stronie łatwo można się poruszać. Wystarczy tylko przestrzegać regulamin.
    Pozwolisz, że teraz przedstawię Ci pokrótce historię szkoły z roku 2010 (obecnie mamy 2012).
    ♣ Nadszedł rok 2010. Vaylon cieszył się wielką popularnością wśród nowych młodych i zdolnych czarodziei, którzy za wszelką cenę pragnęli wiedzieć więcej i więcej. Jednak nikt nie spodziewał się, że nadchodzą złe czasy, które zrujnują całą szkołę. Obecny wtedy dyrektor Alaster Midges nie był tym za kogo się podawał. Po długim udawaniu dobrego człowieka na jaw wyszły jego pomówienia i złe zamiary wobec szkoły. Chciał zawładnąć nią i rządzić według własnych zasad, złych zasad. Wszyscy się zlękli złego czarnoksiężnika. Był bowiem on jednym z najlepszych nekromantów i czarodziejów tych czasów. Profesorowie bardzo walczyli o to by nikt nie ucierpiał z uczniów, którzy kompletnie nie wiedzieli co się dzieje. Wszyscy próbowali się schronić przed zagładą. Dyrektor bowiem nie był sam. Miał za sobą wielu czarnoksiężników, tak samo złych i podłych jak On. Chcieli razem stworzyć własną utopię, dla tych którzy na to według nich zasługiwali. Poczciwi i dobrzy nie mieliby tutaj żadnego wstępu. Zło dla nich było najcenniejsze. Wiele osób tego nie przeżyło. Zginęli w obronie tego miejsca. Jednak po dość długiej walce Obrońcy Vaylonu zwyciężyli a Midges uciekł schańbiony porażką. Nikt od tej pory go wcale nie widział. Czy to oby na pewno był koniec walki?
    ♣ Teraz po dwóch latach od tego zajścia szkoła znów staje na nogi. Jedną z nielicznych osób, które to przetrwało był profesor Sebastian Adam Nathaniel Thiwel, który teraz stał się dyrektorem, po to by przywrócić temu miejscu swoją dawną chwałę. Wiedział, że przed nim stoi nie lada wyzwanie. Musiał odbudować wszystko od nowa. Jednak nie poddaje sie i wierzy, że to mu się uda. Czy oby na pewno?
    ♣ Już niedługo Alaster Midges znów zaatakuje szkołę. Czai się na razie przygotowując się do ofensywy na Vaylon. Czy zechcesz nam pomóc w Obronie szkoły, czy może jednak staniesz po stronie zła? Czy przyłączysz się do Naszej społeczności, tworząc wspólnie z nami Naszą własną historię?
    Jeżeli historia wzbudziła Twoją ciekawość, to zapraszam na:
    http://vaylon.one.pl/
    A może akurat Ci się u nas spodoba. W razie jakichkolwiek problemów pisz do: Sebastian Thiwel. To moje konto. Chętnie wytłumaczę co nieco i wspomogę w tworzeniu postaci.

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetna notka.Ten blog znalazłam niedawno i całkiem przez przypadek.Gdy wpisałam w google "Harry i Ginny" towój blog wyskoczył mi jako pierwszy. Bardzo się cieszę,że go znalazłam. Historia jet świetna i bardzo dobrze napisana.Dużo czasu zajęło mi czytanie ale w końcu doszłam do 151 notki.Z niecierpliwością czekam na następną.Blog jest genialny!!!!!
    Pozdrawiam i życzę weny:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Najwspanialsze opowiadanie świata! <3

    OdpowiedzUsuń
  31. Moja droga fajnie piszesz ale...nudno. Nic sie nie dzieje zadnej akcji. Niech ktoś porwie jamesa, niech sie pojawi lily z przyszłości, cokolwiek bo wieje nudą. A albus to sie urodzi na wielkanoc naszego czasu? Ciągniesz to niemiłosiernie. Przy duzych dzieciach lepsza fabuła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Ci się historia nie podoba to nie czytaj. Co innego np. forma, ale do fabuły się nie mieszaj.

      Usuń
    2. Harry'emu też należy się trochę odpoczynku :) Poza tym wydaje mi się, że autorka tego bloga zawsze podkreślała, że nie ma zamiaru pisać dalszych losów HArryego na modłę pani Rowling, ale chce nam opowiedzieć swoja historię. Mnie się ona bardzo podoba i za to Jogi serdecznie dziękuję, bo w przeciwieństwie do innych fanficów jest bardzo dobrze napisana i, co również neispotykane, wciąż kontynuowana.
      PS. Dodam tylko, że wcale nie chciałabym żeby to opowiadanie przypominało Jamesa Bonda albo cos w tym stylu.
      PS.2. Poza tym gdyby Jogi_hp wprowadzała do historii ciągle jakieś porwania szybko by nam się to znudziło, a także w końcu wyczerpałyby jej się pomysły i musiałaby chyba zabijać bohaterów, czego przeceżnie chcemy :)

      Usuń
    3. Ludzie człowieku-nie podoba się-Nie czytaj... -.-

      Usuń
  32. Odkryłam tego bloga jakoś na początku tego miesiąca i od razu zabrałam się do czytania . ; D Dziś właśnie skończyłam wszystko i jestem na bieżąco , co mnie bardzo cieszy . Muszę przyznać , iż historia którą tu opisujesz jest niezwykle ciekawa i potrafi wciągnąć niemalże jak prawdziwa książka . ^,^ Wszystko to opisujesz bardzo zrozumiale , co tylko zachęca do dalszego czytania . Jedynym minusem jest to , że jestem bardzo ciekawska i nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału . xd
    Weny życzę - Paulina . ; 3

    OdpowiedzUsuń
  33. Tu chyba jest najwięcej komentarzy!

    OdpowiedzUsuń
  34. Chcemy następną notkę!Chcemy następną notkę!Chcemy następną notkę!

    OdpowiedzUsuń
  35. Exxtra. Czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością.
    FANÓW HP ZAPRASZAM NA http://the-magic-of-potter.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  36. Super! Kiedy następna notka?O i jeszcze jedno KOCHAM TWÓJ BLOG!!!

    OdpowiedzUsuń
  37. Jak zwykle - cudownie ♥

    Ciesz się ostatnim miesiącem lata! ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Fajna notka. Kiedy następna?

    OdpowiedzUsuń
  39. Czekam na następną notkę. Kiedy będzie???

    OdpowiedzUsuń
  40. KIEDY BĘDZIE NOWA NOTKA . ? ;D

    OdpowiedzUsuń
  41. Przystojny blondyn o dość bujnej czuprynie ospale usiadł przy stoliku w niewielkiej kawiarence. Zamówił espresso i rozpoczął poszukiwania ulubionego notatnika. Grzebiąc po kieszeniach, niechybnie zauważył wielką, atramentową plamę na prawej dłoni.
    — Czas powitać postęp technologiczny — westchnął, sięgając do plecaka.
    Laptop zajął honorowe miejsce tuż obok kawy i niewielkiego wazonika. Mężczyzna strzelił kostkami, a następnie uruchomił maszynę.
    Na terenie kawiarenki dostępny był bezprzewodowy Internet, który tylko rozochocił wyposzczonego blondyna. Rozejrzał się po lokalu, upewniając, że nikt nie patrzy. Zachichotał i kliknął na zakładkę z ulubioną kreskówką. Niestety, kolega, z którym dzielił pokój w akademiku, okazał się naprawdę paskudnym informatykiem.
    Laptop zaczął szaleć — najpierw włączyła się strona Nyan cat, potem „Pan Trolololo”, aż na ekranie pojawiła się strona główna jakiegoś forum.
    Czerwony na twarzy blondyn niepewnie spoglądał na ekran, błądząc palcem po padzie.
    — Forum literackie Nasza Pisarnia — przeczytał.
    Zjechał kursorem w dół. Przeczytał kilka tematów w Obsłudze pióra, potem zerknął na opowieści użytkowników w Prozie i wiersze w Poezji. Uśmiech momentalnie rozkwitł na jego twarzy.
    Zarejestrował się niemal od razu. Przeczytał regulamin, założył wątek powitalny w Plakietkach z nazwiskiem i ruszył na podbój tematów.
    Kawa wystygła, na zewnątrz zrobiło się ciemno, a dwaj wykładowcy z pewnością odnotowali kolejne nieobecności przy jego nazwisku. Młody student ocknął się z formowego szału dopiero wtedy, gdy laptop, mimo porządnej, litowo-jonowej baterii, odmówił posłuszeństwa. Zapisał więc na kartce „www.NaszaPisarnia.ugu.pl” i, przeklinając, że zapomniał dodać odpowiedniej zakładki, wsadził ją do kieszeni spodni. Zerknął na zegarek, który nieco go otrzeźwił, by po chwili wybiec z kawiarni — miał nadzieję, że zdąży na ostatni wykład…

    OdpowiedzUsuń
  42. Czytam Twojego bloga od dłuższego czasu no powiedzmy od roku, ale wcześniej nie zakładałam własnego bloga, a do komentarzy nigdy się jako tako nie zbierałam nawet na onecie. Szczerze powiedziawszy pierwsze notki nie bardzo do mnie przemawiały. Cała akcja, bohaterowie mało przypominali mi tych z książek. Byli trochę nie wiem niejacy? Tak samo postac Ginny a przede wszystkim Harry'ego. Myślę, że dopiero kiedy zaczęłaś pisac jakby już po "Insygniach " dużo bardziej zaczęło wszystko przypominac dla mnie "przyzwyczajony" styl Rowling. Może też dlatego, że nie uwielbiam czytać romansów, czytając Twoje opisy zbliżeń głównych bohaterów przewijam kilka linijek w dół. Strasznie mi nie pasuje to do tych bohaterów. Nie mogę się też jednak też przepraszam oprzeć wrażeniu, że pomimo Twoich ostrzeżeń uwielbiają je czytać młodsze nastolatki (ale mam nadzieję, że to tylko takie wrażenie, poza tym nie masz też na to wpływu ;) ) Mając też bratanków i opiekując się wieloma dziećmi, troszkę może dla mnie śmieszne są opisy Jamesa, który mlaska, bo niby coś rozumie. Dzieci wyczuwają dużo rzeczy, ale są bardzo nieświadome w takim wieku i nie gaworzą bo nie wiem czują, że rodzice się pokłócili. Ale zakładam, że to element fikcji literackiej, więc się nie czepiam :) Twoja historia jest świetna, mam nadzieję, że tego komentarza nie potraktujesz jakoś negatywnie, bo nie po to to piszę ;) Podobają mi się Twoje opisy akcji w ministerstwie czyli mniej więcej pracy Harry'ego jako aurora. Bardzo lubię czytać to opowiadanie, może troszkę bardziej na zasadzie wrażenia, że są to inni bohaterowie z "Rowling'owego" świata. Nie mówię, że to źle, po prostu wydaje mi się, że tak naprawdę tylko sama Rowling potrafi opisywać doskonale Harry'ego, Ginny, Rona. Założę się, że nie ma osoby, która by potrafiła wyczuwać ich tak samo jak J.K. Twoje opowiadanie oceniając jako fanfiction należy do jednych z moich ulubionych i pewnie wciąż będę tu zaglądac raz na miesiąc sprawdzając, czy pojawiła się nowa notka ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Suuper noteczqa!!!

    OdpowiedzUsuń